SFD.pl Odżywianie i Odchudzanie

Dodaj odpowiedź

Wyjście z długotrwałej redukcji

Wysłana -
6ripley
Antos, nie wiem czy masz doświadczenia z kompulsywnym objadaniem się ale ja bym się skłaniała ku bardziej życiowemu odżywianiu, szczególnie kiedy koleżanka dopiero co wychodzi z redukcji. Jakiekolwiek "pseudorestrykcje" typu jeśli upodobania żywieniowe to bardziej węglowodany a mimo wszystko wskazujesz żeby iść w tłuszcze spowodują ciśnienie mentalne i skłonność do myślenia o tym, czego "nie wolno" jeść. Jeśli na tym etapie koleżanka czuje się na wyższe węgle to o ile nie ucina tłuszczy do niebezpiecznego poziomu to niech tak będzie. Owoce są ok, płatki są w porządku. Układaj sobie żywienie tak, żeby odpowiadało Twoim preferencjom ale dbaj mimo wszystko o jakość, czyli jeśli już w stronę wyższych węgli to jednak unikaj syfu, jak lubisz słodkie to kasza czy płatki z odżywką mogą się sprawdzić. Po jakimś czasie jak wyrównasz nieco niedobory poredukcyjne to możesz sobie zacząć kombinować i modyfikować, w taki sposób żeby pasowało do preferencji ale też żebyś fizycznie dobrze się czuła i miała siłę na treningach.


Współpracuję z otyłymi osobami
Prosty test : zjedz dużo tłuszczu od początku dnia - trzyma Cię aż do wieczora.
I to jest dobre, chęci na słodkie nie ma wcale.
Wysłana -
Antos098


Współpracuję z otyłymi osobami
Prosty test : zjedz dużo tłuszczu od początku dnia - trzyma Cię aż do wieczora.
I to jest dobre, chęci na słodkie nie ma wcale.


Dzięki za produkty - na pewno rozważę wprowadzenie bardziej tłustych mięs, bo obecnie tylko indyk i kurczak. Spróbuję chyba też zrobić sobie taki dzień tłuszczowy kosztem węgli i zobaczę, czy faktycznie będę mniej głodna.

Co do kompulsywnego obżarstwa - mam nadzieję, że w nic tu nie wdepnę, ale wychodząc z restrykcji zaczynam odczuwać potężny głód - organizm po 1,5 roku na 1300 kcal i 5 treningach tygodniowo zaczyna się dopominać o swoje....
Wysłana -
Nie każdy otyły jest po kompulsach/ skłonny do tego. Po redukcji jest naprawdę ryzykownie, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest ułożenie jadłospisu wedle preferencji, żeby mimo wszystko nie odczuwać kolejnych restrykcji, zbilansować to tak żeby zacząć wyrównywać niedobory. Jasne, że dla sporej ilości osób może być to dobre rozwiązanie, tłuszcz na pewno musi znaleźć się w misce bo wraz z białkiem przynosi uczucie satysfakcji i zaspokojenia głodu a same węgle nie są dobrym rozwiązaniem. Ale jak ma się potrzebę kawałka chleba z masłem do jajecznicy na boczku to ja bym nie odradzała .
Kamilka, zluzuj z treningami i jedz, pamiętaj tylko o wartościach odżywczych przede wszystkim, tydzień- dwa spróbuj jeść bez liczenia, do syta ale nie "do porzygu". Pamiętaj o odpowiedniej ilości snu, spacerach, może jakiś basen. Powinnaś poczuć się lepiej, wtedy sobie poukładaj w głowie, obierz jakiś cel (tylko nie redukcja ), poczytaj w tym czasie trochę artykułów i już będziesz mieć lepszą bazę pod realizację następnych celów.
Wysłana -
6ripley
Nie każdy otyły jest po kompulsach/ skłonny do tego. Po redukcji jest naprawdę ryzykownie, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest ułożenie jadłospisu wedle preferencji, żeby mimo wszystko nie odczuwać kolejnych restrykcji, zbilansować to tak żeby zacząć wyrównywać niedobory. Jasne, że dla sporej ilości osób może być to dobre rozwiązanie, tłuszcz na pewno musi znaleźć się w misce bo wraz z białkiem przynosi uczucie satysfakcji i zaspokojenia głodu a same węgle nie są dobrym rozwiązaniem. Ale jak ma się potrzebę kawałka chleba z masłem do jajecznicy na boczku to ja bym nie odradzała .
Kamilka, zluzuj z treningami i jedz, pamiętaj tylko o wartościach odżywczych przede wszystkim, tydzień- dwa spróbuj jeść bez liczenia, do syta ale nie "do porzygu". Pamiętaj o odpowiedniej ilości snu, spacerach, może jakiś basen. Powinnaś poczuć się lepiej, wtedy sobie poukładaj w głowie, obierz jakiś cel (tylko nie redukcja ), poczytaj w tym czasie trochę artykułów i już będziesz mieć lepszą bazę pod realizację następnych celów.


Dziękuję, próbuję właśnie ogarnąć ten bałagan :) Bez liczenia nie wyjdzie, bo mam niestety tendencję do zawyżania (no jak ten kawałek ma tylko 50g, jak byłam pewna, że 100g) i przez to non-stop nie dojadałam.
Myślisz, że skoro moje "zero" jest w okolicach 2000kcal, to tyle wystarczy teraz jeść, czy jednak wejść na jakiś "plus"? Borykam się z brakiem miesiączki (moja waga aktualna na czczo 42,1kg / 160cm).
Wysłana -
Zrób tak- rozplanuj sobie luźno jadłospis na te 2000, nie co do kalorii. Jeśli będziesz na tym głodna to spokojnie dorzuć sobie 200 ekstra. W ten sposób będziesz pewna, że minimum przejadasz. W dwa tygodnie nie obudzisz się o 20kg cięższa, ale musisz się odżywić więc nie stresuj się za bardzo jeśli będziesz czuła że potrzebujesz jeść więcej. Oczywiście z dorzuceniem tych kilkuset kalorii nie mam na myśli tabliczki czekolady ale w zależności na co będziesz miała instynktowne parcie z tego dorzuć- tłuszcze czy węgle.
Strona 4 z 4
Dodaj odpowiedź