SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja sfd sklep ikona SKLEP z odżywkami

SFD.pl FitRage, CROSSFIT i Dieta PALEO

Dodaj odpowiedź

TRI LIFE - DZIENNIK

Wysłana -
Wszystko siedzi w głowie.
Wysłana -
W pływaniu wbrew pozorom, na początku przynajmniej, głową też odgrywa dużą rolę. Co innego pływać widząc (podkreślam: widząc) pod sobą kafelki, mając obok siebie linę i niedaleko brzeg, a pływać w totalnej ciemności w wodzie (najczęściej) bez wyczucia orientacji gdzie się płynie i mając do oko la siebie tylko wodę.

Wielokrotnie to już pisałem, ale dla mnie plywanie na basenie vs plywanie open water vs plywanie open warer z innymi ludzi to 3 różne sporty. Ostatnio mam okazję pływać na basenie 50m i wg mnie dużo lepiej oddaje to realia wody otwartej.

Długość basenu i wykonywany trening na nim to wg mnie też problem amatorów. Większość z nas trenuje na basenach 25m, bo takie są warunki. W takim basenie jak odepchniemy się od ściany to już zyskujemy 5m plus napęd na dalszy dystans. Po przeplyniexiu 20m mamy ścianę, gdzie (nie robiąc nawrotow) bierzemy dodatkowy wdech i mamy mikro odpoczynek. Poza tym głową podpowiada, ze jeszcze tylko 15,10, 5m i koniec. Na wodzie otwartej nie ma tych mikro odpoxzynkow, a my wynurzajac głowę nie widzimy końca pływania za 5 m, tylko za 100...

I druga sprawa: trening. Plywanie to też dyscyplina wytrzymalosciowa (też, bo tyle się mówi, że tylko techniczna). Klepanie tylko odcinków 25-50m technicznie imo nie do końca zdaje egzamin. Trzeba dodawać dłuższe interwały, czy plywanie ciągiem.
Wysłana -
Kalik wyobraź sobie co my mieliśmy w niedzielę z Roninem 1900 metrów do przodu nawijka i powrót -) Tak jak Ronin pisał płynęło się po koniec horyzontu i później powrót po drugi koniec. To dopiero siada na głowę -)
Wysłana -
To Roninowe zdanie też mi zapadło w głowie, też bym pomyślał, że to przej**ane: płynąć na koniec świata i jeszcze wrócić :D
Wysłana -
Jazda jest jak mi znajomy opowiadał jak płynął Gibraltar, gdzie obok przepływają wycieczkowce :D
Wysłana -
I co się stało?
Zapowiadało się ładnie i zdechło
Wysłana -
Może urlop ;-
Wysłana -
Wróciłem, po mocnej przeprawie ...

Mocno przetrawiłem fakt niewystartowania w zawodach... do tego stopnia, że wylądowałem u psychologa .
Poukładał mnie na nowo ...

Miałem syndrom toksycznego sukcesu ... niepotrzebną i nieuzasadnioną chęć pokonywania kolejnych wyzwań aby udowodnić innym, że potrafię ...
Stres spowodowany rywalizacją oraz pracą zawodową doprowadził do załamania nerwowego ...

Mam pracować ciężko i ciężko się bawić po pracy... koniec z rywalizacją, sport dla zabawy i przyjemności.
Wysłana -
Jak chodziłem do lekarki po leki na nadciśnienie była pewna, że zawsze będę jej potrzebował, bo zawsze będę potrzebował od niej tabletek żeby normalnie funkcjonować. Sport i rywalizacja, która nakręca spiralę spowodowała że na własną rękę odstawiłem leki, prawie 4l wstecz leki i żyję do dzisiaj bez żadnych problemów ze strony ciśnienia.

Jak przeczytałem Twój post zobaczyłem odwrotną drogę, inny lekarz, inna specjalizacja, ale system zdaje się niezawodny, namieszać pacjentowi w głowie i uwiązać go do siebie. A tak między nami wystraszyłeś się wody, ok, bardzo ok, żebyś wiedział jak ja się jej bałem i o to w tym wszystkim chodzi...

Strona 11 z 11
Dodaj odpowiedź