sfd logo sfd sklep ikona SKLEP z odżywkami

SFD.pl ATLETA

Dodaj odpowiedź

Siłownia kobiet:)

Wysłana -
Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić redukcję- mnie osobiście nie szła, z powodów zdrowotnych moje ciało po prostu nie podołało temu, dlatego odpuściłam i pociągnęłam mase dalej. Teraz mam już dobre wyniki w miarę, odpowiednie leki i kuracja i zobaczymy jak teraz pójdzie :)
Wysłana -
W off sezonie największą część czasu należy spędzić na nauce pozowania! Już wkrótce rusza na youtubie kanał, a tam znajdziecie moje treningi i wiele innych ciekawostek :)
Droga do zawodów- i moje spojrzenie na kulturystykę kobiet. Formy nie ma zbytnio na filmikach, ponieważ obecnie nie przygotowuję się do zawodów- pozwalam sobie na więcej jedzenia i mniej cardio- daje mojemu ciału odpocząć od restrykcyjnej diety oraz ciężkich treningów.
Agnieszka uczy doskonale, polecam ją każdej przyszłej, jak i obecnej zawodniczce :)
Ostatnio nie było mnie tutaj zbyt dużo, ponieważ skupiłam się bardzo na sobie i moim powrocie do zdrowia, a o różnych zabiegach do których postanowiłam przystąpić niebawem napiszę :) Spojrzenie na ten styl życia od bardziej prozdrowotnej strony.
We wszystkim wspiera mnie Atleta- bardzo dobrze dba o swoich zawodników nawet mimo tego, ze dawno nie byłam medialna. Dziękuję im za to z całego serca! <3 <3





Wysłana -
Słuchajcie. Dużo pisze się tutaj o sporcie treningach. Dzisiaj chciałabym uderzyć z innej beczki. Jeśli ktoś mnie obserwuje na facebooku to wie, że miałam dość duże problemy zdrowotne. Więc dzisiaj chce zacząć opisywać co się ze mną działo.
Szczerze mocno zastanawiam się od czego zacząć... bo trochę tego jest. Najpierw w kilku postach opiszę wam wszystkie moje przypadłości, a w kolejnych moja drogę do powrotu zdrowia. 
No to zaczynam. 
Pierwsze co się wydarzyło to jeszcze zanim zaczęłam startować w zawodach zniknął mi okres. Co się okazało...? Zespół policystycznych jajników i endonetrioza. Okres był jak podawano mi tabletki antykoncepcyjne (metoda leczenia tych przypadłości w Polsce)z chwilą odstawienia natychmiast pojawiło się brak jajeczkowania. Wszystkie hormony w cały świat. Zaczęły się dolegliwości w postaci wzdęc. Dosyć niewinnie można było to bagatelizować. Ale problem każdego dnia narastał do tego stopnia ze przed zawodami jak szłam do solarium (a byłam już maksymalnie wyposzczona, żyły na rękach, brzuchu, zapadniete policzki) wiecie co mi pani w solarium powiedziała? Że kobiety w ciąży nie powinny z niego korzystać!! ? 
Nie chcecie wiedzieć jak się wtedy psychicznie czułam a ja też nie chcę wiedzieć jak się czuła ta pani kiedy jej powiedziałam że do ciąży to mi bardzo daleko.
Męczyłam się tak prawie półtora roku. Chodząc od lekarza do lekarza próbując wszystkiego i wydając każde zarobione pieniądze na badania lekarzy i nowe lekarstwa. Z ręką na sercu mogę wam powiedzieć że wydałam na to wszystko lekką ręką 10 tys. A co robili lekarze?
A więc pierwsze co to totalna olewka mnie i moich objawów!! ? co słyszałam? Że jestem za młoda na endometrioze, że wymyśliłam sobie ból, że to spotyka kobiety po ciąży i po 40 roku życia a nie mnie. Kontynuując opowieść w końcu trafiłam ma lekarza gastrologa, który stwierdził że rzeczywiście mam racje. Ale też nic nie poradził. Odbywało się to w następujący sposób. Przepisywał mi leki na 30 dni, wracałam po 2 tygodniach w płaczu że nic nie pomogło, a nawet odrobinę się nie zmniejszyło. "NO TO W TAKIM RAZIE SPRÓBUJEMY TAKICH LEKÓW " -słyszałam to co dwa tygodnie. Wizyta 120 zl leki okolo 200-250 zl. Lekarz strzelał i miał nadzieję że w końcu trafi na leki które mi pomogą-albo wcale nie miał takiej nadzieji bo reszta tej historii
Utwierdzi was-bo mnie już dawno że "pacjent wyleczony to pacjent stracony "





Zmieniony przez - Katarzyna Pawlik w dniu 2016-12-08 16:39:03
Wysłana -
Witam wszystkich! Z racji ostatnich problemów zdrowotnych mam nieco zaległości, ale dzięki temu mam dla Was super temat!

A mianowicie: Jak wrócić do treningu po kontuzji?!

Słuchajcie, ze względu na to, że przez ostatni miesiąc miałam zapalenie płuc i opłucnej, przez co nabawiłam się neuropatii międzyżebrowej, spowodowanej ogromnym i mocnym kaszel, który był wręcz duszący. Najzabawniejsze jest to, że moja styczność z siłownią rozpoczęła się w 2014 roku i od tamtej pory nie miałam żadnej kontuzji, poza czasami bolącymi lędźwiami( co uważam czasami jest nieuniknione), a jedyna kontuzja jakiej się nabawiłam nie jest spowodowana treningiem siłowym tylko chorobą :P

Ale do rzeczy.

Każdemu ćwiczącemu na siłowni zdarzają się przerwy w treningu, czasem wypadają jedne zajęcia i nie ma się czym przejmować. Ale jak wrócić na siłownię po dłuższej przerwie? To już nie jest takie proste.Każda przerwa powoduje spadek sprawności fizycznej, bez względu na to, jakie były jej przyczyny (kontuzja, choroba, praca, szkoła, itd.)
Największy błąd jaki wtedy jest popełniany- przez który wczoraj sama przeszłam. To chęć powrotu od razu do reżimu treningowego sprzed kontuzji lub choroby. Wczoraj pierwsze moje serie były cudowne, znowu poczułam ciężar, więcej siły, brak bólu, jednak z każdym następnym powtórzeniem i serią było tylko gorzej.
Kolejny błąd, to jak wiadomo bez ćwczeń spada napięcie mięśniowe, więc tak jak do tej pory wydawało nam się że wyglądamy już dość fajnie, tak nagle stajemy po przewie na siłowni, przeglądamy się w lustrze i mamy wrażenie, że wyglądamy jak jakiś przysłowiowy klapciuch. Nie martwcie się na zapas, 4-5 treningów, przetrenowane znówu całe ciało i napięcie mięśniowe wraca, a więc i stary wygląd.

Na początku trzeba uważać po kontuzji. Ciężar dobierać ostrożnie i stopniowo go zwiększać. Jak ja to mówię: " nie szaleć z ciężarem", ponieważ przez takie zachowanie łatwo o powrót kontuzji. Najważniejszą sprawą jest wyzbycie się nadmiernej ambicji. Nie można ryzykować zdrowia-zapomnijcie, ile wyciskaliście przed przerwą i nie ważcie się sprawdzać ile dacie rade wycisnąć teraz! To nie jest w ogóle istotne. Dwa pierwsze tygodnie, to przygotowania. Zapomnijmy o treningu dzielonym i codziennych sesjach. Trenujemy 3 dni w tygodniu. Wykonujemy lekkie ćwiczenia na wszystkie grupy mięśniowe (na tej samej sesji) z minimalnymi obciążeniami. Dobrze jest zapewnić sobie pomoc partnera treningowego w tym okresie (poprawi technikę i pomoże w kryzysowej sytuacji). Stawiamy na ćwiczenia złożone – wielostawowe. One są najlepsze w okresie rehabilitacji. Podobnie, jak w drugiej fazie, uważnie śledzimy reakcje organizmu, ból oznacza bezwzględny koniec treningu.Postępując według takiego planu nie wrócimy do pełnych obciążeń w dwa tygodnie, ale nie to jest celem. Trzeba wrócić do zdrowia, a siła i wytrzymałość wrócą z czasem. Spójrzcie na zawodowców-mają dostęp do najbardziej zaawansowanych metod rehabilitacji (np. elektrostymulacje) i diagnozowania, a mimo to wracając do treningu bardzo powoli zwiększają obciążenia i proces ich powrotu do pełnej sprawności zajmuje kilka tygodni.

Jeśli jednak właśnie odkryliście u siebie kontuzję, i zapowiada się Wam dłuższa przerwa od siłowni, polecam nie stracić wszystkiego i lekko podtrzymywać aktywność ruchową, np
* lekkie aeroby typu rowerek
* Ćwiczenie mięśni core w domu
* Uprawianie pilatesu lub streachingu
*Jeżeli przerwa w treningu jest spowodowana kontuzją nogi, to oczywiście bieganie odpada, ale spacer zazwyczaj nie. I nie ma się czego wstydzić, że kulturysta idzie na lekki spacerek. Ja jak popsuł mi się rowerek w okresie przygotowawczym do zawodów, chodziłam energicznym tempem na spacery.
*Bardzo dobrze sprawdzi się także w tym okresie chodzenie na basen.

Polecam ten czas właśnie przeznaczyć na całkowitą regenerację, czyli coś na co zwykle adept siłowni czy nawet zawodnik nie ma czasu. Udajcie się cześciej na masaż, lub hydormasaż. Będziecie musięli przeznaczyć na to nieco czasu więc załatacie lukę, podczas której bylibyście na siłowni, więc wasza psychika będzie spokojniejsza i łatwiej będzie Wam przejść przez okres rekonwalescencji. Pamiętajcie też, że brak treningu siłowego sprawia też, ze nasze zapotrzebowanie kaloryczne jest mniejsze nić do tej pory. Zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze również. Należy ograniczyć ich spożywanie. I tak np. białka ograniczamy do 1,2-1,8g/kg ciała- przy lekkim treningu aerobowym. Zmniejszenie jego ilości w diecie spowoduje, że odpocznie trochę układ trawienny, co też jest korzystne, ponieważ przy okazji będziecie mogli odkwasić organizm i całkowicie odpocząć. Z reguły na takie przerwy w cyklach treningowych też nie mamy czasu, lub szkoda go nam, a być może taka własnie przerwa spowoduje dużo lepszy odbiór organizmu na trening?

Cóż życzę Wam aby nigdy nie spotkała Was żadna kontuzja, ale jeśli już coś takiego się zdarzy to mam nadzieję, że moje rady Wam pomogą :)
Wysłana -
Witam wszystkich! Z racji ostatnich problemów zdrowotnych mam nieco zaległości, ale dzięki temu mam dla Was super temat!

A mianowicie: Jak wrócić do treningu po kontuzji?!

Słuchajcie, ze względu na to, że przez ostatni miesiąc miałam zapalenie płuc i opłucnej, przez co nabawiłam się neuropatii międzyżebrowej, spowodowanej ogromnym i mocnym kaszel, który był wręcz duszący. Najzabawniejsze jest to, że moja styczność z siłownią rozpoczęła się w 2014 roku i od tamtej pory nie miałam żadnej kontuzji, poza czasami bolącymi lędźwiami( co uważam czasami jest nieuniknione), a jedyna kontuzja jakiej się nabawiłam nie jest spowodowana treningiem siłowym tylko chorobą :P

Ale do rzeczy.

Każdemu ćwiczącemu na siłowni zdarzają się przerwy w treningu, czasem wypadają jedne zajęcia i nie ma się czym przejmować. Ale jak wrócić na siłownię po dłuższej przerwie? To już nie jest takie proste.Każda przerwa powoduje spadek sprawności fizycznej, bez względu na to, jakie były jej przyczyny (kontuzja, choroba, praca, szkoła, itd.)
Największy błąd jaki wtedy jest popełniany- przez który wczoraj sama przeszłam. To chęć powrotu od razu do reżimu treningowego sprzed kontuzji lub choroby. Wczoraj pierwsze moje serie były cudowne, znowu poczułam ciężar, więcej siły, brak bólu, jednak z każdym następnym powtórzeniem i serią było tylko gorzej.
Kolejny błąd, to jak wiadomo bez ćwczeń spada napięcie mięśniowe, więc tak jak do tej pory wydawało nam się że wyglądamy już dość fajnie, tak nagle stajemy po przewie na siłowni, przeglądamy się w lustrze i mamy wrażenie, że wyglądamy jak jakiś przysłowiowy klapciuch. Nie martwcie się na zapas, 4-5 treningów, przetrenowane znówu całe ciało i napięcie mięśniowe wraca, a więc i stary wygląd.

Na początku trzeba uważać po kontuzji. Ciężar dobierać ostrożnie i stopniowo go zwiększać. Jak ja to mówię: " nie szaleć z ciężarem", ponieważ przez takie zachowanie łatwo o powrót kontuzji. Najważniejszą sprawą jest wyzbycie się nadmiernej ambicji. Nie można ryzykować zdrowia-zapomnijcie, ile wyciskaliście przed przerwą i nie ważcie się sprawdzać ile dacie rade wycisnąć teraz! To nie jest w ogóle istotne. Dwa pierwsze tygodnie, to przygotowania. Zapomnijmy o treningu dzielonym i codziennych sesjach. Trenujemy 3 dni w tygodniu. Wykonujemy lekkie ćwiczenia na wszystkie grupy mięśniowe (na tej samej sesji) z minimalnymi obciążeniami. Dobrze jest zapewnić sobie pomoc partnera treningowego w tym okresie (poprawi technikę i pomoże w kryzysowej sytuacji). Stawiamy na ćwiczenia złożone – wielostawowe. One są najlepsze w okresie rehabilitacji. Podobnie, jak w drugiej fazie, uważnie śledzimy reakcje organizmu, ból oznacza bezwzględny koniec treningu.Postępując według takiego planu nie wrócimy do pełnych obciążeń w dwa tygodnie, ale nie to jest celem. Trzeba wrócić do zdrowia, a siła i wytrzymałość wrócą z czasem. Spójrzcie na zawodowców-mają dostęp do najbardziej zaawansowanych metod rehabilitacji (np. elektrostymulacje) i diagnozowania, a mimo to wracając do treningu bardzo powoli zwiększają obciążenia i proces ich powrotu do pełnej sprawności zajmuje kilka tygodni.

Jeśli jednak właśnie odkryliście u siebie kontuzję, i zapowiada się Wam dłuższa przerwa od siłowni, polecam nie stracić wszystkiego i lekko podtrzymywać aktywność ruchową, np
* lekkie aeroby typu rowerek
* Ćwiczenie mięśni core w domu
* Uprawianie pilatesu lub streachingu
*Jeżeli przerwa w treningu jest spowodowana kontuzją nogi, to oczywiście bieganie odpada, ale spacer zazwyczaj nie. I nie ma się czego wstydzić, że kulturysta idzie na lekki spacerek. Ja jak popsuł mi się rowerek w okresie przygotowawczym do zawodów, chodziłam energicznym tempem na spacery.
*Bardzo dobrze sprawdzi się także w tym okresie chodzenie na basen.

Polecam ten czas właśnie przeznaczyć na całkowitą regenerację, czyli coś na co zwykle adept siłowni czy nawet zawodnik nie ma czasu. Udajcie się cześciej na masaż, lub hydormasaż. Będziecie musięli przeznaczyć na to nieco czasu więc załatacie lukę, podczas której bylibyście na siłowni, więc wasza psychika będzie spokojniejsza i łatwiej będzie Wam przejść przez okres rekonwalescencji. Pamiętajcie też, że brak treningu siłowego sprawia też, ze nasze zapotrzebowanie kaloryczne jest mniejsze nić do tej pory. Zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze również. Należy ograniczyć ich spożywanie. I tak np. białka ograniczamy do 1,2-1,8g/kg ciała- przy lekkim treningu aerobowym. Zmniejszenie jego ilości w diecie spowoduje, że odpocznie trochę układ trawienny, co też jest korzystne, ponieważ przy okazji będziecie mogli odkwasić organizm i całkowicie odpocząć. Z reguły na takie przerwy w cyklach treningowych też nie mamy czasu, lub szkoda go nam, a być może taka własnie przerwa spowoduje dużo lepszy odbiór organizmu na trening?

Cóż życzę Wam aby nigdy nie spotkała Was żadna kontuzja, ale jeśli już coś takiego się zdarzy to mam nadzieję, że moje rady Wam pomogą :)
Wysłana -
Słuchajcie, w chwili obecnej jestem po wieli przeżyciach związanych z powrotem do zdrowia.

Walkę już praktycznie wygrałam !! :) Ale o tym opowiem za jakiś czas, Dziś naszła mnie pewna refleksja, bo jak zwykle wyciskałam siódme poty na treningu nóg. Coraz częściej widać na siłowni tzw " bociany". Osobiście uważam, że nogi to partia, o której wiele osób zapomina. Jak nie można tego powiedzieć paniom, tak panowie notorycznie omijają szerokim łukiem przysiady, wyprosty, uginania, wykroki. Z reguły twierdzą, że
- nie robię nóg bo biegam
- nie robię nóg bo gram w piłkę nożną!

Z czystej ciekawości zapytam. Dlaczego?

Wysłana -
Ashwagandha!
Substancja która jako suplement diety robi ostatnio furorę. Czy jest to hit czy mit? Odpowiadam na to pytanie, gdyż sama używam jej na co dzień!
Ashwa to wspaniały suplement, który powinien znaleźć się w arsenale każdej osoby uprawiającej sport lub jakąkolwiek aktywność fizyczną. Mało tego! Świetnie sprawdza się także jako reduktor skutków oddziaływania stresu na ludzkie ciało, zatem w obecnych czasach każdy "zabiegany" człowiek wyciągnie z niej coś pozytywnego, gdyż Ashwagandha wykazuje właściwości adaptogenne, wspomaga zdolności psychiczne i fizyczne w warunkach osłabienia, wyczerpania, braku koncentracji. Pomaga utrzymać równowagę emocjonalną oraz stan relaksu. Wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego.
Ja osobiście stosuje ją w celu obniżenia poziomu kortyzolu którego najwyższe stężenie mamy rano, a kto wie jaki wpływ ma nadmiar kortyzolu na nasze ciało ten szybko doceni jej działanie :)

W skrócie
*Poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego – może być stosowana w leczeniu chorób autoimmunologicznych.
*Wzmacnia system odpornościowy, zapobiega jego osłabieniu w skutek stosowania leków. Stymuluje układ odpornościowy, dzięki jednoczesnemu działaniu immunowzmacniającemu i immunosupresyjnemu;
*Wspomaga układ nerwowy – Ashwagandha znana jest przede wszystkim z właściwości uspakajających i wyciszających. Działa jako środek antystresowy, zwiększając tolerancję w sytuacjach napięcia nerwowego. Pozwala cieszyć się zdrowym snem, ale nie powoduje senności(!). Ponadto łagodzi zaburzenia nerwicowe, lęki, fobie, objawy zespołu ADHDPrzydatna jest również w terapii stwardnienia rozsianego.
*Spowalnia procesy starzenia się organizmu, przeciwdziała siwieniu włosów; zwiększa wydolność fizyczną, poprawia koordynację psychomotoryczną i zmniejsza czas reakcji. Z tego m.in. powodu Ashwagandha zalecana jest sportowcom;
*Reguluje układ hormonalny – pobudza czynności tarczycy, dlatego może być stosowana jako naturalny lek w chorobach niedoczynności tego gruczołu.
* Ponadto reguluje zaburzenia cyklu miesiączkowego, pozytywnie wpływa na funkcjonowanie układu rozrodczego, zwiększa libido i poprawia sprawność seksualną u mężczyzn; oddziałuje na układ krwionośny – wzmacnia układ krążenia, pomaga zwalczać anemię, ułatwia przepływ substancji odżywczych do wnętrza komórek.
* Wykazuje także właściwości anaboliczne, wspomagając budowę mięśni u rekonwalescentów; poprawia funkcjonowanie układu oddechowego – wspomaga leczenie astmy i alergii.
*Łagodzi również nieżyt nosa i kaszel; wspomaga pracę nerek, wątroby i trzustki; działa moczopędnie; zwiększa wydalanie sodu z ustroju; wspomaga ustępowanie obrzęków.


UŻYWACIE?

Wysłana -
Jedno z najczęściej powtarzanych pytań: czy lepiej robić więcej powtórzeń z małym ciężarem czy mniej powtórzeń z dużym ciężarem?

A czy lepiej jeść kurczaka z ryżem czy ryż z kurczakiem?

Pisałam już o tym wiele razy: nie-duża ilość powtórzeń nie jest na rzeźbę. Mała ilość nie jest na masę. To, w jakim kierunku podąży nasze ciało zależy od bodźca jakiemu je poddamy, ale czy zobaczymy oczekiwane zmiany zależy od naszego żywienia. Nie zbudujesz masy robiąc ,,ćwiczenia na masę” będąc w deficycie kalorycznym (ok, są rzadkie wyjątki dla rekompozycji ciała, ale nie mówimy w tym momencie o osobach, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z treningiem).

Mięśnia nie da się wyrzeźbić poprzez dużą liczbę powtórzeń. Dwa słowa: ANABOLIZM lub KATABOLIZM. A więc kobiety, które chcą się rzeźbić, tak naprawdę nieświadomie chcą budować masę mięśniową. Rzeźba to nic innego jak solidne podstawy, a więc wypracowana już w jakimś stopniu masa mięśniowa + niski poziom tkanki tłuszczowej, który pozwala te mięśnie (często z różnymi pięknymi szczegółami;)) ) uwidocznić.

Możemy posługiwać się mniej więcej pewnymi zakresami powtórzeń:

- ruchy do 6 powtórzeń – pracujemy głównie nad siłą
- 6-12- zakres optymalny dla hipertrofii
- > 12 – zwiększamy wytrzymałość mięśni

Najlepiej jest bazować na różnej ilości powtórzeń, chyba że mamy jasno ukierunkowany cel, naszym celem są ciężary, treningi nastawione na poprawę siły, a nie stricte sylwetka, wtedy sprawa jest jasna.

Warto na treningu pobudzać włókna białe reagujące na mały zakres powtórzeń i czerwone, które uaktywniają się podczas dłuższego czasu wysiłku, a więc i większej ilości powtórzeń. Nasze mięśnie nigdy nie składają się w 100% z jednego rodzaju włókien choć ich proporcje w danych partiach mogą przeważać.

A więc kobiety nie powinny tylko machać sztangą po 20 razy w serii, a robić również treningi gdzie pracują nad siłą mięśni. Także chcąc zbudować masę nie trzeba ograniczać się do magicznej liczby 6 powtórzeń.

Ciężar musi być ciężki, ale co niektórzy myślą, że oznacza to branie 100 kg na barki, otóż nie - ciężar SUBIEKTYWNIE musi być ciężki. Nawet jeśli decydujemy się na większy zakres powtórzeń, nie sięgajmy od razu po 75% lżejsze obciążenie, ale po taki ciężar, który mimo dłuższego czasu trwania serii będzie dla nas wyzwaniem). Objętość treningowa musi być odpowiednia, musimy progresować i musimy czuć że trenujemy. A poza tym wszystkim – dbać o odżywianie, bo to ono decyduje o efektach naszego wysiłku.

Strona 4 z 4
Dodaj odpowiedź