SFD.pl Sztuki Walki

Dodaj odpowiedź

Psychika & strach

Temat przeniesiony z 'Grappling' przez: natolin
Wysłana -
Witam ostatnio widze coraz więcej postów własnie na temat psychiki i strachu przed walką... przed uderzeniem... itp. Pisze to mając nadzieje że komuś pomoge. A więc chcecie się przestać bać, pytacie kiedy to zniknie i jak tego się pozbyć.

1. Zapiszcie się na wybraną przez siebie sztukę walki... (byle nie była to kravka), jeżeli już trenujecie to dobrze.

2. Ćwicząc uczcycie się technik, uników, zbić i szybkich skutecznych kombinacji... (miejcie świadomość że jest to pewna broń, zwróćcie uwage że nie każdy tak potrafi)

3. Sparujcie się z kolegami, na początku lekko żeby się przyzwyczaić do ciosów, a jak juz się przyzwyczaicie to troszke mocniej... Najważniejsze jest żeby uskuteczniając takie żeczy pierwszy raz robić to z osobą do której macie zaufanie, z osobą która Was gradem ciosu nie przestraszy podczas walki.

4. KORZYSTAJCIE ZE SWOICH UMIEJĘTNOŚCI [Jeden z najważniejszych punktów]
To jest tak samo jak z babcią, która umie robić na drutach, jak jej potrzeba zrobić szlik, beret lub sweter, to go robi ;P więc i jak Wy musicie strzelić w łeb, to strzelcie.

Miałem jakiś czas temu taki przypadek że poszedłem na trening kickboxerski, trenując jedynie boks i to dośc krótko :] No i taki "niby trener indywidualny moj i kolegi" powiedział żebym sobie posparował z mistrzynią kb która jest starsza o 4 lata :] No i zaczęło się :] podszedłem w gardzie, coś tam próbowałem i nagle poczułem szum w bani... dezorientacje... 3 minuty minęły :] potem miałem mały sparing z jakimś człeniem też starszym tylko na ręce... Tu bylo lepiej, ale w pewnym momencie lewy sierp, prawy prosty i znów lewy sierp... od tej chwili cały czas uniki i dystans... doszło do tego że cały czas się oddalałem bo tak się przestraszyłem... doprowadziły do tego ciosy... heheh wróciłem do domu z buzią posiniaczoną trochę :] W domu myśląc cały czas o zaistniałej sytuacji pomyślałem że bylo do dupy. Ale zauważyłem że te wszystkie strzały nie są takie straszne... że ćwicząc na treningach poznaje technikę, która naprawde pomaga uchronić się przed ciosami i uczy sprytnie je wyprowadzać. Zobaczyłem jakie błędy popełniam... ból nauczył mnie trzymać garde z łokciami blisko siebie :] Doszedłem do wniosku że jednak coś umiem... Pomyślałem sobie czemu tak jest że oni mnie nap*****lają, a ja umiejąc coś, boje się wyprowadzić cios i ochronić przed ciosem przeciwnika... <= to co umiem, myśle paranoja... nie robie tego, nie korzystam z tego... a czego. Przecież lepiej jest zrobić coś komuś i samemu nie dostać... niż samemu dostawać... a ten dziwny strach nie pozwala mi na to... No i przełamałem się na sparingu następnym... juz z innym kolesiem... pomyslalem sobie... będe korzystał z tego co ćwicze... co szlifuje... co katuje na treningach... po co mam dostawać... No i sparing się udał... człeń który... był w sumie nastawiony na klepanie mnie... zdziwił się że moje ciosy też dochodziły... Od tego momentu... zacząłem wierzyć w siebie i korzystać właśnie z tej broni o której cały czas tu pisałem. Mam nadzieję że zrozumiecie ten chaotyczny post :] Mam nadzieję że ktoś skorzysta z tego co napisałem... że ktoś przezwycięży strach. Pozdrawiam
Witaj, przygotowaliśmy kilka tematów które mogą Ciebie zainteresować:

Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów?

sylwia i emil Indywidualne plany dietetyczne i treningowe Sprawdź więcej
Wysłana -
sorka, miałem zamieścić to w uderzanych... ale coś mi się pochrzaniło...
Wysłana -
temat był już wałkowany, ale dobrze to napisałeś,i co ważniejsze z doświadczenia, SOG.
Wysłana -
Też tak miałem. Jak ćwiczyłem TKD to sie sparowałem kilka razy i zawsze sie odwracałem, bałem się. Po 1,5 roku poszedłem na boks i problem zniknął. Nowy trener, nowe zasady i moja chęć walki i nauki (w TKD zwatpiłem). Odkąd chodzę na boks nie mam problemu z paraliżującym strachem, owszem jest strach, ale on motywuje Wszystko to kwestia wypracowania w sobie charyzmy, nie można się bać ciosów. Teraz jak ktoś mnie uderza to oddaje, nie uciekam tylko kontratakuje, nie odwracam się plecami. SOG dla autora.

Edit: eeeee, nie mam abonamentu to nie wiem czy ten SOG wszedł bo tu na SFD widze macie inne zasady

Zmieniony przez - Crue w dniu 2004-11-22 15:59:25
Wysłana -
" Zapiszcie się na wybraną przez siebie sztukę walki... (byle nie była to kravka), jeżeli już trenujecie to dobrze. "

potym zdaniu przestałem czytać taki cfaniak zapraszam Klub Kalina Klebberga 10a chyba...
Wysłana -
Ja sie już przekonałem, że najtrudniej jest w sytuacji zagrożenia wyprowadzić pierwsza technikę, potem jest coraz łatwiej, bo działają odruchy. Istota polega na tym, że napastnikowi trzeba wydrzec inicjatywę, zazwyczaj on nie jest na to przygotowany i często jemu dla odmiany siada psycha.
Wysłana -
Ja nie jestem cwaniakiem... ja obserwuje forum i czytam tematy. Bez urazy.
Wysłana -
Zazwyczaj strach sam znika po otrzymaniu pierwszego strzału, tylko wtedy to już jest często za późno.....
Wysłana -
trik ciekawy post. Chociaz nie do konca zgadzam cie co do kravki. NIe oplaca sie na nia zapisac jesli sie nic nie cwiczylo wczesniej. Jak sie ma podstawy to nie widze przeszkod bo kravka rownierz uczy wiary we wlasne mozliwosci. Tak bylo u mnie. Kravka dala mi duzo w sferze psychicznej. "Zaatakujesz mnie to ja cie wdeptam w ziemie" taka zasade wpajano we mnie na treningach. I teraz nie boje sie postawic agresorowi na ulicy.
Wysłana -
Sory w sumie, jak pisałem ten post to nie brałem kravmagi pod uwage jako uzupelnienie. Bo żeczywiście jest jak napisałeś. Jeżeli już się ćwiczyło i jest się w tym dobrym to trenując kravke jako uzupelnienie można naprawde siać piekło. A na Kleberga byłem i z tego co mi się wydaje trener jest kickboxerem i ma w tym niezłe osiągnięcia :] Ale nie jestem pewien do końca :] Pozdro
Wysłana -
Tak, mówisz o Grzesiu Adamczyku boxował (kick) na politechnice.
Strona 1 z 12
Dodaj odpowiedź