SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja sfd sklep ikona SKLEP z odżywkami

SFD.pl Po siłowni, o siłowni

Dodaj odpowiedź

Moja historia w jakim dziale to umieścić

Wysłana -
Na początku chcialbym prosić o cierpliwość,żeby ktos kompetentny to przeczytał. Potrzebne osoby ktore maja doswiadczenie na takich polach jak dietetyka -sport- psychologia - osiaganie sukcesu.
Jestem z wykształcenia dietetykiem, ze sportem zwiazany od zawsze mimo braku sukcesów z róznych przyczyn. Mam 24 lata,ale zaczne od początku.. Dorastajac z trzema starszymi braćmi zawsze imponowala nam sila i sprawnosc fizyczna, podziwialo sie sportowców, zawodnikow sportow walki i te zainteresowania krążyly wokol nas. Sila fizyczna dla nas jako młokosów była czesto argumentem dominujacym i "lekiem na całe zło". Tak pierwsze moje treningi to były brzuszki, pompki podejrzewam ze wieku okolo 13 lat. Pozniej w podobnym wieku silownia,ale tylko raz na jakiś czas.Wtedy też zapisalem się pierwszy raz na boks( plus samoobrona w domu bo ja jestem najmłodszy :D ).Odkryłem wtedy pierwsza swoją kontuzje (strzelający lewy łokieć przy wielu ćwiczeniach na trójgłowy ramienia, na klatke piersiową i czasem przy ruchach wyciskania na barki typu wyciskanie żołnierskie).Wtedy nie wiedzialem że to jest jakas kontuzja,zwyczajnie myslalem ze czasem strzela, ze moze nie rozgrzewam się jak nalezy (przypominam ze wtedy bylem nastolatkiem) i ćwiczyłem dalej mimo to. O dziwo w ten sposob udalo mi sie wyrobic jakiekolwiek miesnie.Boks trenowalem okolo rok. O diecie rzecz jasna wtedy nie było mowy.Treningi boksu plus cwiczenia w domu sprawily ze jakotako to wygladało.Zawsze jednak byłem szczuplej budowy. Słabe stawy,chude kości, mała masa miesniowa. Jedzenie u mnie stało bardzo kiepsko - czesto chipsy, czekolady itd.I niestety na ramionach sie to nie odkladalo jak u niektorych rownomiernie,ale glownie na brzuchu. Gdzieś pod koniec gimnazjum zlożylismy się z kolegami na ławeczke z gryfem i hantelkami i ciezarami 95kg i ćwiczylismy w piwnicy. Zaczalem ćwiczyc regularnie. Może teraz to bedzie z mojej strony nie chronologiczne ale w tym momencie musze wspomnieć ważna rzecz, we wczesnej juz młodości czesto narzekałem na bóle pleców, nawet przy lekkich pracach typu grabienie,zamiatanie -narzekałem. Rodzina myslala ze cierpie na LENISTWO POSPOLITE. Niestety nie, najpierw wykryto prostymi metodami skolioze, a gdy bole sie zwiekszały i byly czestsze w liceum okazało sie dzieki badaniu rezonansem magnetycznym ze mam niespojenie łuku kregowego + przepukliny,wypukliny krązkow miedzykregowych blablabla, mam gdzieś w domu kartke z badaniem i napisanymi roznosciami jakie mi dolegają.Oczywiscie jak zobaczylem ta diagnoze to bylem zrozpaczony,bo przeciez bylem sportowcem. I zastanawialem sie kiedy ostatnio przejechal mnie czołg,że mam tak zmasakrowane plecy.Nie przypomnialem sobie. Na siłowni na ktorej cwiczylem juz regularnie bylem bardzo ostrozny - dokladna technika + bardzo male ciezary. No i z perspektywy czasu wedlug mnie zdecydowanie za małe.Byłem co prawda nastolatkiem,ale w martwym ciagu dochodzilem niewiele ponad do 50 kg + gryf. Wiedziałem wiele jak jeść, jak ćwiczyć,znałem wiele technik korzystajac głownie wtedy z sfd.pl , body-factory rozmawiajac z poważnymi ludzmi w tym sporcie takimi jak Domeracki, Sulikowski, Sowiński, Maciołek, Kozak, Roszkowski i kilku innych. Jednak ze wzgledu na swoje kontuzje znacznie zaniżalem ciezary, tlumaczac gdzies wyczytanym "TAK TEZ OSIAGNE FAJNA SYLWETKE TYLKO DLUZEJ TO POTRWA". Nie było to prawdą,albo byłem nie wystarczajaco cierpliwy. Ćwiczyłem i nic, diete ktora sobie ulozylem byla chyba za duza(tzn nazbyt kaloryczna) + gainer. W efekcie kilogramy rosły, centymetry głowne w pasie... Nie tego chcialem. Dociekałem wiec CO ROBIE NIE TAK?! I tu jest przełom, zaczalem czytać,czytać,czytać, pytać , pytac ,pytać.Pierwsze badania naukowe z opracowaniami. No i co nieco sie dowiedziałem.Poćwiczylem regularnie okolo rok - efekty praktycznie żadne, prywatne problemy jednak wykluczyly mnie ze sportu. Pozniej był etap życia ktorego wolalbym nie pamietać. Zle było.Przerwa od ćwiczen, zły styl życia. Waga mniej wiecej wciaz podobna w tym okresie ok 18 lat - ok 72kg. Wróciłem do ćwiczeń.Dostałem się na studia na dietetyke. Mialem wiecej wiedzy, pewne swoje że tak powiem hermetyczne poglądy. Nauczyłem się treningu przez internet od duzo starszych zazwyczaj od siebie. Mialem pewne (jednak wąskie) spojrzenie -tak teraz oceniam z perspektywy czasu. I stałem się jakby ORTODOKSEM treningu silowego,starej szkoly treningu ,odzywiania. Lubilem ten "swoj " swiat. On był całym mną. Ćwiczenia ,zamiłowanie militariami i sztukami walki znowu się odnowiło,byłem szczuply i rosłem w sile - a wiec osiagalem cel. Zaczynalobyc tak jak chcialem. Nigdy nie chcialem byś KOKSEM , kulturystą. Nie. Sprawnośc zdrowie i siła fizyczna to mnie kręciło. Niestety gdy zaczalem sie rozpedzać na silowni (znowu cwiczac chyba okolo rok) tym razem siadły kolana. Możecie teraz pomyslec ze chyba jestem idiotą skoro nie byłem u dobrych fizjoterapeutow czy...no wlasnie kogo? To było kilka lat temu,ja byłem nastolatkiem. Nie mialem na to wszystko pieniedzy, a są to bardzo drogie rzeczy. Wszystko trzeba zalatwiać prywatnie. Z kregoslupem byłem u lekarzy pierwszego kontaktu, mowilem ze chce uprawiać sport że to jest wazne dla mnie to slyszalem - NIE CWICZYC, NIE DZWIGAĆ. Z łokciem i kolanami to samo.Chociaz udalo sie zalatwiac jakies skierowania.Wiekszosc na fundusz zdrowia.Z kreguslupem chyba tylko bylo cos prywatnie z tego co pamietam rodzice dali na to pieniadze.Ja nigdy nie chcialem na to wyciagac od rodzicow,wiec nie namawialem.Nie pochodze z bardzo zamoznej rodziny.A kiedy juz mialem jakas wlasna prace to było to bardzo krotko,albo bardzo malo dochodowa praca wiec na takie wydatki nie moglem sobie pozwolic - tym bardziej ze nie konczy sie to na jednej wizycie np -100 -150 zl i pyk - koniec problemu.Nie. Tak wiec znowu odpuscilem trening na dluzej. Nadal jednak ten swiat mnie fascynowal, byłem na pierwszym roku studiów i czerpiąc juz z pewnych zasobow mojej wiedzy układałem pokątnie diety dla znajomych. Pierwsza byla bardzo mierna, bez znajomosci zasad ukladania jadlospisow. Za darmo,nastepna za "flaszke wodki" , kolejne juz za jakies niewielkie pieniadze. Na przestrzeni lat zgromadzilem okolo 20 nazwisk ludzi z czego WSZYSCY ktorzy sumiennie sie przykladali do pracy i zalecen osiagali efekty, wiec skutecznosc 100%. Mam zgromadzone te jadlospisy,pomiary i niekiedy zdjecia na własnym dysku. Studia ukonczone. Ciężko w tym momencie mi powiedzieć kiedy byłem na diecie(nie lubie takiego nazewnictwa,bo uwazam ze staszek ktory je kanapki z konserwą też jest na diecie a jego dieta wyglada wlasnie jak kanapki z konserwą) a kiedy nie byłem, kiedy cwiczylem,a kiedy nie poniewaz to zlewa mi się na osi czasu i jest mną mimo że nie wygladam jak kulturysta,ani nawet jak fitnessiak. Studia skończone, dyplom obroniony i własciwie w mojej glowie niewiadomo co dalej robić? Pieniedzy na magisterskie studia nie było zreszta rektor nam powiedzial po co nam studia magisterskie skoro licencje na wykonywanie zawodu juz mamy (czy mial racje?). Oprocz ukladania diet "na własną ręke"i tlumaczenia pewnych procesow zachodzacych w organizmie ,żeby pomoc zrozumiec czemu"tak a nie inaczej " w dietetyce ,sporcie i fizjologii, w 2015 roku w ówczesnej szkole policealnej (dziś juz majacej nazwe Libertia bodajże) Awangrarda przy ul. Goldhammera w Tarnowie prowadzilem poradnictwo żywieniowe, oraz prelekcje z podstaw żywienia (te materialy rowniez mam na dysku).Byłoby to bardzo piękne miejsce pracy gdyby nie pewne szczegóły, które moge oczywiscie opisać gdyby to Panią interesowało,ale nie chce tutaj rozciągać się.Nastepnie jesien była okresem kiedy mialem problemy ze znalezieniem pracy. Tarnów taki juz jest. Początkiem roku 2016 podjąłem staż w Niepublicznym przedszkolu "pod kasztanami" którego wolalbym nie wspominać. Ubiegałem się o stanowisko -DIETETYK rzecz jasna. Otrzymalem stanowisko pomoc kuchenna lecz z braku pieniedzy wlasnie to przyjalem. Pani dyrektor wydawała się bardzo konkretną osoba na pierwsze wrażenie i myslalem ze wspolpracujac z nia uda mi sie rozwinąć swoje umiejetności. Nie chcąc zle sie wypowiadać o poprzednich pracodawcach wyłonie jakies plus - napewno nauczylem sie troche gastronomii. Zainteresowanie gotowaniem przyszlo mi z czasem kiedy wątróbka smażona gotowany ryz i pokrojony pomidorek juz mi sie znudzily i weszlem na ciut ambitniejszy poziom. Tak wiec nauczylem sie troszke lepiej gotować i ogarniac to wszystko w czasie, nauczylem sie zmywac naczynia i sprzatac :D co ciekawe mialem też czesc obowiazkow dietetyka,a wiec ukladanie jadlospisow. Wiec chcac nie chcac bylem az nadto wielofunkcyjny,a gdy szefowa kuchni na prawie miesiac pojechala na urlop stażysta został....fanfary... SZEFEM KUCHNI. Tak wiec jakos sobie musialem radzić z tym i pewną juz wtedy wyczuwalną na mnie presją. Oczywiście po polrocznym stazu nie przyjalem umowy o prace którą mi przedłożono. Byłem wykonczony psychicznie tym miejscem pracy i na szczescie mialem alternatywe. Dlatego juz po dwoch miesiacach pracy tam, zaczalem odkladać ze skromnej wyplaty (997zl na reke). W Angli mialem "przyjaciol" (wtedy jeszcze Przyjaciol) ktorzy zachecali mnie zebym tam do nich przyjechał,oni byli juz w owym czasie tam pol roku i bardzo sobie chwalili.Takie też bylo moje postanowienie, więc odkładałem pieniadze na funty. Jestem oszczędny wiec udalo mi sie odlozyc na kilka stówek (chyba ok 400funtow,nie pamietam). Polecialem , na poczatku bardzo entuzjastycznie, prace znalazlem w ten sam dzien w ktorym byłem w agencji (coś a'la nasz urzad pracy). Byla to dobrze platna praca. Lecac do Angli zalezalo mi na 3 rzeczach - miec dach nad glowa, spokoj, prace, moc rozwijac cialo i ducha.I do tego dążyłem niestety poczatkowo nie moglem odrazu zajac sie silownia, zanim ulozylem diete dla siebie chcialem miec pewien zapas pieniedzy, rozeznanie w sklepach spozywczych, mialem też na glowie starszych rodzicow ktorzy finansowo w tym momencie stali bardzo kiepsko. Tak wiec do swiat wogole sie tym nie zajalem,natomiast lecialem do Polski z ta mysla ze zaczne po swietach(paradoks ze wiele ludzi tak mowi a nie zaczyna). Ja zaczalem,ale nie w styczniu bo niestety nie bylo wtedy stabilnej pracy w Angli,ale zaczalem gdzies w polowie lutego. Znowu byłem w swoim świecie. Posilki,praca silownia dom. Znowu ten rytm. Niestety w domu z moimi "przyjaciolmi" atmosfera zaczela sie psuć,zaczalem zauwazac ze na koncie mam ciagle tyle samo pieniedzy. Wczesniej gdy ludzie w pracy mowili mi ze place stanowczo za duzo + oplaty ktorych być nie powinno ( Moi znajomi przyjeli role posrednikow najemcy - zatem dali mi cene za czynsz ktora mam im placic,a oni jako para placili pozostalą czesc ,co nie zupelnie bylo fair bo oplaty nie byly liczone na glowe,ale na moją głowe + ich pare, placilem wiec prawie polowe). W pracy czesto mnie ostrzegano ze to chyba jest oszustwo,natomiast ja zaciekle bronilem znajomych,ze "oni napewno by tego nie zrobili". Tak wiec odbylem z nimi powazna rozmowe w ktorej powiedzialem ze chcialbym sie wyrowadzic lub zmiejszyc ewne koszty mieszkania tutaj bo caly czas mam mniej wiecej ten sam stan konta,a przybylem tu odkladać. "Zgodzili sie" na moje warunki.Ale od tej pory przez miesiąc był "kwas". Zupelne nieoddzywanie sie do siebie lub krótkimi slowami,mimo ze ja czasem coś probowalem rozruszać. Niestety nie jestem specjalistą w rozwiazywaniu konfliktow a to bardzo by mi sie przydalo jako dietetykowi i jako czlowiekowi prywatnie. Na domiar złego pierwszy raz w zyciu doswiadczylem przepukliny pachwinowej.. Co "ciekawe" widzialem ją pod prysznicem patrzac w dol, a mimo to jeszcze ze dwa tygodnie chodzilem na silownie dochodzac juz do w miare niezlych wynikow (jak na mnie) w trojboju silowym) poniewaz nie wiedzialem co mi dolega.Kilka tygodni wczesniej mialem (rowniez pierwszy raz w zyciu) zapalenie pecherza moczowego,wyleczone antybiotykiem,ale myslalem ze pozostala jakas opuchlizna ktora zejdzie w ciagu kilku dni. Nie zeszla. Poszedlem do lekarza,ale tego to juz raczej nie ma co komentować. Streszcze- czekam tu na skierowanie na usg juz wiele tygodni, bylem tez na szpitalu bo byl ogromny,tak wiec czekam rowniez na skierowanie na operacje -nie wiadomo jak dlugo.W tym też czasie znajomi , tzw przyjaciele z mieszkania zlozyli do agencji i zlozyli mi wypowiedzenie mieszkania,rzecz jasna wiedząc o moich problemach zdrowotnych.Tak wiec przeprowadzka. Dlatego też za niecale 7 tygodni planuje wrocić do Polski i...no wlasnie.Tu zacznaja się pytania konkretne do was i jednoczesnie to początek konca tej przydlugawej historii. Bardzo tesknie za moim krajem,za tradycją za przyrodą, za moją tożsamościa. Za tym kim bylem z calym kompletem swoich wad i zalet. Mysle powaznie o zostaniu dluzej (kilka miesiecy aby zrobic operacje w Polsce i porzucic tutejsza dobrze platna prace w fabryce drzwi 9.41 f / godzine) i nastepnie wrocić. Lub zostać na stałe,ale robić to co kocham i zarabiac tak aby moc godnie żyć. Nie ma opcji pracy za 1300 na reke. Po to pracuje i oszczedzam tutaj, jezdzac do pracy rowerem w deszczu z przepukliną, jedząc tani chleb(tak zywienie padlo po kontuzji, nie mam motywacji, chociaz nie padlo do zera bo zagladam wciaz do swojej rozpiski zywieniowej -latwiej mi tak robic zakupy). Moje pytania; bede mial prawie 20 tysiecy zlotych. Jak podniesc swoje kwalifikacje na rynku pracy? Co robic? W ktorym isc kierunku? Postawic na magistra czy raczej na kursy? Na firme to wciaz za malo pieniedzy wiem. Czuje się cenny, znam swoje mozliwości jednak mam też swoja swiadomosc wielu wad.Z pewnoscia mam problemy z autoreklamą -nigdy nie byłem w tym dobry. Aspekty psychologiczne dietetyka jako pracownika spolecznego też należaloby sporo podciagnać. Wiem ze duzo musialbym nadrobić, bo uważam że każdy dzień bez lektury czegoś ciekawego (i sprawdzonego!) ze świata dietetyki jest dniem zmarnowanym.A tutaj roznie było z pochlanianiem nowej wiedzy i systematyzowaniem starej (np. aby dobrze opisać podstawowe 4 systemy wytwarzania ATP też trzeba by sobie pewne rzeczy przypomnieć) Należy stale się rozwijać. Moją wadą jest(a moze zaletą) uporczywe trzymanie się swojego stylu i wytyczonych poglądów. Mysle ze to jest dobre choć niekiedy może być przeszkodą,bo oczywiscie trzeba zrobić miejsce i zrewidowac czasem poglądy na rzecz nowych badań naukowych(jak to kiedyś z dr hab się sprzeczalem bedac na 1 roku studiow na temat jajek i tego ile mozna ich jesc i dlaczego...ale to osobny temat).
Witaj, przygotowaliśmy kilka tematów które mogą Ciebie zainteresować:

Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów?

sylwia i emil Indywidualne plany dietetyczne i treningowe Sprawdź więcej
Wysłana -
Masz swojego bloga to najlepiej w nim umieścić swoją historię
Wysłana -
hm moze tak,tylko tutaj typowo chcialbym porady od kogoś,a na tego bloga nikt nie zagladal nawet jak prowadzilem go.A nie prowadze odkad mam przepukline
Wysłana -
Co do kwalifikacji to zależy w jakim kierunku chcesz uderzyć, jak chcesz magistra robić i masz np na studia niedaleko to uważam że studia dzienne są prawie bez kosztowe. Nie licząc kosztów dojazdów jakichś drobnych opłat na studiach.
za kursy na pewno troche zapąłcisz tzreba liczyć że kurs dietetyki ok 200-300 zł
http://edukacja.sfd.pl/index.php/147/
Tylko Tobie podstawy raczej nie potrzebne musiałbyś przecedzić szkolenia i wygrać trudniejsze zagadnienia bardziej specjalistyczne.
Poczatki mogą być trudne ale jak komuś pomozesz ta osoba Cię poleci innej osobie jakoś to się może będzie kręciło, do tego fanepage na facebooku jakimś.
Wysłana -
najblizej mi do Krakowa. Tam na promocji zdrowia magister za miesiac kosztuje 680 zł/m-c. Duzo nawet dla mnie po Anglii. A kursy jakby zrobic kilka fajnych za are stów? nam osobiscie dietetykow co zadnej szoly nie ukonczyli a maja kursy i pracuja w zawodzie i to jest zenujace wlasnie, wiec czy ten magister konieczny?
Wysłana -
Nie jest konieczny jak dobrze ogarniasz, licencjata już masz to już jest coś.
Wysłana -
zaj**iscie ogarniam. Mowiac prawde ogarnialem. kazdy dzien bez pasji i zwiekszania wiedzy z szeroko otwartymi z zaciekawienia oczami jest dniem straconym. Kto potrzebuje dietetyka do ekipy?
Wysłana -
przeczytal to ktos cale?
Wysłana -
Przeczytałem, ale większości się pewnie nie chce jak widzą takie elaborat.
Wysłana -
no,pytam bo dałem to mamie do przeczytania xD mowi ze za duzo prywaty i czytała to na 3 razy bo byla znuzona... chcialem jak nawjwiecej osobistych rzeczy tam umiescic zeby ktos zrozumial mnie choc troche. Plan jest taki - > przylatuje do Polski ,znajduje jakakolwiek prace nnawet na ulotkach zeby z tysiac zlotych miesiecznie wyciagać , zrobic z 10 uzytecznych kursow i szukac pracy w zawodzie po kilku miesiacach . :) w roznych miastach. Ryzyk fizyk. Jak sie nie uda to znow dobry dietetyk zwieje do Angli,a co dalej to nie wiem..
Wysłana -
a gdybym jeszcze sie doszkolil i zlozyl podanie do pracy dla sfd na forum?
Strona 1 z 2
Dodaj odpowiedź