SFD.pl Po siłowni, o siłowni

Dodaj odpowiedź

Kolejny ''mundry'' artykuł

Wysłana -
Poniżej wklejam srtykuł ze strony onet.pl:

"Kiedy patrzysz na mnie – widzisz, jaki jestem. Kiedy patrzę na siebie – widzę, co chcę widzieć". Tak brzmi maksyma bigorektyków, czyli mężczyzn uzależnionych od ćwiczeń siłowych. Ofiarą tej choroby padają nie tylko zawodowi kulturyści, ale też przeciętni amatorzy fitness clubów, bo, choć pozostawia ona wyraźne ślady oddziaływania na ciele, to dotyka przede wszystkim duszę.
Wieczory spędza z kumplami na siłowni. Diety przestrzega skrupulatniej niż jego dziewczyna, a skład odżywek wspomagających przyrost masy mięśniowej umie wyrecytować z pamięci. Plan dnia podporządkowuje treningowi. Unika wizyt na plaży czy na basenie, bo uważa, że mógłby się skompromitować przed innymi mężczyznami, którzy mają lepiej wyrzeźbione ciało. Każda uwaga na temat jego muskulatury powoduje, że wpada w popłoch i natychmiast myśli o tym, jakie partie ciała będzie ćwiczył podczas kolejnej wizyty w fitness clubie. Nie je poza domem, bo boi się, że restauracyjne menu mogłoby zaburzyć ściśle opracowaną przez niego dietę. Ostatnie oszczędności wydaje na personalnego trenera, pomagającego mu w osiągnięciu wymarzonej sylwetki, która wciąż nie spełnia jego oczekiwań. W ciągu roku może nabrać nawet 20 kg masy mięśniowej dzięki rozmaitym suplementom diety i odżywkom. Kto to? Ofiara bigoreksji (dysmorfii mięśniowej), obsesji na punkcie przyrostu mięśni – choroby, która dotyka coraz więcej mężczyzn.
Reverse anorexia
– Bigoreksja to zaburzenie obrazu własnego ciała dopadające przede wszystkim młodych mężczyzn, którzy nie są zadowoleni ze swojej muskulatury. Może się to wiązać z niskim poczuciem pewności siebie oraz poczuciem nieskuteczności w działaniu – mówi dr Dariusz Parzelski, psycholog sportu ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Szacuje się, że na tę przypadłość cierpi około 10 procent trenujących kulturystykę, ale niepohamowana chęć zwiększania masy mięśniowej to nie tylko domena zawodowych ciężarowców czy osiedlowych karków. Zmagają się z nią przeciętni entuzjaści sportów siłowych, którzy zdają sobie sprawę z konsekwencji swojego postępowania. – W bigoreksji nie wygląd zewnętrzny jest problemem, a nieuświadomione problemy emocjonalne – przyznaje Monika Konopczak, psychiatra, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, praktykująca we Wrocławiu w Centrum Psychiatrii i Psychoterapii "Superego". Nie trzeba być nienaturalnie umięśnionym mężczyzną, by zostać bigorektykiem. – Trudno ocenić, biorąc pod uwagę tylko stopień rozwinięcia tkanki mięśniowej, czy dana osoba jest bigorektykiem – dodaje dr Parzelski. To choroba umysłu, a nie ciała, która pojawia się zarówno w zaawansowanej, jak i wstępnej fazie treningu. Jak twierdzi Krzysztof Chrostowski z warszawskiego Instytutu Sportu o bigomanii można mówić wtedy, kiedy mężczyzna przychodząc na siłownię zakładał, że zrzuci zbędne kilogramy i pozbędzie się przysłowiowej "oponki", a po kilku miesiącach treningu chce już być Mr Olympia.
Bigoreksję po raz pierwszy w 1997 roku opisał amerykański psychiatra Harrison G. Pope z Harvard Medical University w Belmont. Choroba ta rządzi się odwrotnymi prawami niż anoreksja. Z tego powodu dysmorfię mięśniową określa się jako reverse anorexia. Bigorektycy uważają, że są za chudzi, mimo że ich wskaźnik BMI (Body Mass Index – wskaźnik masy ciała) przypomina ten, który mają osoby otyłe. Jak zauważa profesor, przeciętnie bigorektycy twierdzą, że powinni mieć o 13 kilogramów więcej mięśni niż mają. O ile chęć zaniżania wagi dotyka najczęściej kobiety, o tyle jej zwiększanie to specjalność mężczyzn. W obu przypadkach chodzi jednak o redukcję tkanki tłuszczowej i złą samoocenę, którą pogłębiają kompleksy i zniekształcone postrzeganie siebie. Ostatnie światowe badania pokazują, że procent facetów niezadowolonych ze swojej sylwetki wzrósł trzykrotnie i wynosi dziś 43 procent. W zmniejszeniu piwnego brzuszka i zarysowaniu mięśni pomocna jest na pewno siłownia. Do momentu, kiedy nie staje się ona uzależnieniem.
Bigorektyk dąży do nieistniejącego ideału sylwetki. Dla uzależnionego od dźwigania sztangi obiektywne sądy na temat tego, jak wygląda, nie mają znaczenia. Nawet jeśli muskuły będą rozdzierać dopasowany t-shirt, i tak uzna, że jest szczupły lub, jak mówi Marek – dwudziestopięciolatek z Warszawy – "wychudzony". Marek chodzi ze mną na siłownię, ale daleko mi do muskulatury, którą udało mu się wypracować. To, co kiedyś było jego pasją i sposobem na spędzanie wolnego czasu, dziś stało się prawdziwą obsesją, na którą zwracają uwagę jego najbliżsi. – Zawsze byłem niski i chudy. Szkolne popychadło, bez szans na awans w klasowej hierarchii. Unikałem WF-u, bo musiałem stać na bramce, nie umiałem zrobić 3 pompek, a od gimnastyki bolała mnie głowa. Teraz ćwiczę regularnie od 4 lat pod okiem trenera, ale to wciąż nie jest to, co chciałem osiągnąć. Jestem za chudy! – opowiada, bijąc się w umięśnioną pierś. Monika Konopczak zauważa, że ofiarami bigoreksji najczęściej padają młodzi mężczyźni, mający problemy w relacjach z rówieśnikami, często pod koniec okresu dojrzewania, z niskim poczuciem własnej wartości i nieprawidłowymi relacjami w rodzinie. Ojciec Marka jest emerytowanym wojskowym i zawsze traktował go jak fajtłapę. – Mówił, że przydałaby mi się żołnierska musztra, że wyrosnę na mięczaka – dodaje.
Siłownia to jego dom
Fitness club przy jednym z warszawskich hoteli to dla Marka drugi dom. Spędza tu co najmniej 3 godziny 5 lub 6 razy w tygodniu. Żeby przyjść na trening, jest w stanie zrobić wszystko. Odwołać randkę, nie wykonać zleconego przez szefa projektu lub oszukać znajomych, że jest chory i nie może się z nimi spotkać. – To najważniejszy punkt dnia. Inne zajęcia podporządkowuję porannej, zwykle jestem tu chwilę po szóstej, lub wieczornej – najlepiej około 21 – wizycie na siłowni. Jeśli nie zrobię 8 czy 9 ćwiczeń na dwie partie mięśni w 4 seriach, chodzę jak struty. Pewnie trudno to sobie wyobrazić, ale to jest jak nałóg, z którym nie można zerwać – mówi. Marek nie umawia się z nikim między 20 a 23, bo wie, że wtedy, nawet jeśli tego nie planuje, może ruszyć na siłownię. Śmieje się, że facebookowa grupa "dziewczyny odchodzą, mięśnie zostają" doskonale odzwierciedla jego życie. – W tej nazwie jest sporo prawdy (śmiech). Może się to wydać absurdalne, ale kiedyś w pewnym sensie zerwałem z dziewczyną przez siłownię. Znajdowałem tysiące różnych wymówek, by nie umówić się z nią na spotkanie, aż w końcu uznała, że mi na niej nie zależy! Na powodzenie u kobiet nie mogę narzekać – widać lubią to samo co ja. (śmiech)
– Nie rozumiem ludzi, którzy płaczą, że mają obwisły brzuch albo ramiona jak zapałki, a rezygnują z siłowni na rzecz serialu, piwa ze znajomymi czy z powodu deszczu utrudniającego im dojazd na siłownię. Szukając ofert wakacyjnych wycieczek, zawsze sprawdzam, czy w hotelu, do którego się wybieram jest sala ćwiczeń – to jeden z podstawowych warunków. Nie mogę dopuścić do tak długiej przerwy. Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz walczyć nie tylko ze swoim ciałem, ale z przeciwnościami – dodaje. Nic dziwnego, że szczupli mężczyźni budzą odrazę Marka. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że dla bigorektyków wrogiem są nie ci, którym nie mogą dorównać, ale ci, którzy za bardzo przypominają im ich samych. Marek odczuwa, że na siłowni dominuje podział na tych "słabszych" i "mocniejszych". – Opaleni i umięśnieni faceci ćwiczą razem, wymieniają się pozdrowieniami i podają sobie rękę. Kiedy widzą, że jesteś słabszy i gorzej wyglądasz, nie ma mowy, żeby pozwalali ci ćwiczyć na zmianę z nimi na jednym urządzeniu lub powiedzieli zwykłe "cześć" na przywitanie. To marzenie wszystkich, by trzymać się z "lepszymi" – mówi.
Marek długo nie przyznawał się do tego, że ma problem. – Bigoreksja? Zapytaj każdego faceta, który chodzi na siłownię, czy nie chciałby być większy. Wszyscy! – opowiada. Nie przemawiały do niego argumenty dotyczące postępów w ćwiczeniach, uważał, że wciąż dźwiga za małe ciężary, by osiągnąć upragniony efekt. Marek ma swojego trenera. – Można ćwiczyć 2, 3, 4 lata bez trenera i osiągnie się takie efekty jak podczas regularnych ćwiczeń z instruktorem przez pół roku – dodaje. Nie przerażają go ceny za trening – wie, że musi dać z siebie wszystko, by dopracować swoją muskulaturę. – To jest na razie zarys, szkielet tego, co chcę osiągnąć – mówi wskazując na swój imponujących rozmiarów biceps. Marka nie da się przekonać na obiad na mieście lub śniadanie ze znajomymi, bo obawia się, że nie mógłby sprawdzić, jaka jest właściwa wartość energetyczna restauracyjnych posiłków.
Dieta i "suple"
Koledzy z pracy śmieją się, że przynoszę do biura jedzenie, jak dziewczyny, które się odchudzają, ale – nawet jeśli zjem w stołówce filet z kurczaka lub makaron – nie mam pewności, czy nie dodali do niego jakiegoś świństwa – mówi. Zdrowe podejście do diety nie byłoby oczywiście dziwne, gdyby nie fakt, że Marek dużo bardziej wierzy w wspomagające rozrost mięśni suplementy niż naturalne produkty. Miesięcznie na rozmaite suplementy wydaje około 300 złotych. Jeśli ma ochotę na coś słodkiego, sięga po proteinowe lub wzbogacone o guaranę batony. Dlaczego? Bo boi się, że kawałek czekolady musiałby spalać na bieżni przez pół godziny, a ten czas warto poświęcić na walkę z "rozpiętkami" lub "martwy ciąg".
– Suplementy są niezbędne. Nie bierzesz, nie masz efektu. Myślisz, że ten (Marek pokazuje na umięśnionego 30-latka bez problemu wyciskającego 100 kilogramów w 10 powtórzeniach) robi to na czysto? Gdybym nic nie brał, mógłbym pomarzyć o dźwiganiu dużych ciężarów – przekonuje, rozpuszczając zaraz po treningu w soku winogronowym porcję "wspomagacza". Ale to nie wszystko – przed snem Marek raczy się koktajlem białkowym, bo wierzy, że to pomoże mu w zbudowaniu mięśni. – Jest taka pokusa, żeby brać mocniejsze anaboliki. Jeśli kuracje dostępnymi środkami nie pomogą.... to kto wie – dodaje. Naukowcy alarmują, że obecnie skład legalnych środków wspomagających rozrost mięśni przypomina ten, który kiedyś pojawiał się w sterydach.
– Chorzy, by osiągnąć upragniona masę mięśniową, sfrustrowani brakiem oczekiwanego efektu, w końcu zaczynają sięgać po sterydy anaboliczne, które powodują u nich szereg szkód zdrowotnych – sprzyjają powstawaniu nadciśnienia, cukrzycy, chorobie niedokrwiennej serca, zaburzeniom gospodarki lipidowej organizmu, powodują przerost serca, impotencję, w okresie dojrzewania zahamowanie wzrostu i zaburzenie dojrzewania płciowego. Sterydy wpływają niekorzystnie na prace mózgu, wywołują zaburzenia depresyjne i zmiany zachowania. Chorzy stają się agresywni, drażliwi, impulsywni, skłonni do wchodzenia w konflikty z rodziną i otoczeniem – mówi lek. Monika Konopczak. Według badań w Polsce aż 3% mężczyzn do 20 roku życia stosowało anaboliki, a na polskich siłowniach przyjmuje je ponad 50% ćwiczących. Autorzy książki "Piękno ciała", Milan Čabrič i Leszek Pokrywka, podają, że wciąż nie ma konkretnych danych na temat wpływu anabolików na śmiertelność osób je zażywających, ale testy przeprowadzone na zwierzętach jednoznacznie udowadniają szkodliwe działanie tych środków – 52% myszy zPsycholodzy uważają, że ze względu na niekorzystny wpływ na zdrowie, w bigoreksji najgorsze są nie same ćwiczenia, ale chęć budowania masy mięśniowej dzięki odżywkom. Pomagają one nie tylko wierzyć w efektywność treningów, ale przyspieszyć osiągnięcie upragnionego celu. "Poczułem, jakby mięśnie miały przebić się przez skórę. Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem; nie mieściłem się we własnym ciele, na dodatek nie musiałem na to długo czekać", pisze jeden ze zwolenników tej formy kształtowania sylwetki, nieświadomy, że przyjmowanie sterydów może prowadzić do zwału, bezpłodności lub śpiączki wątrobowej. Krzysztof Chrostowski zauważa, że po środki dopingujące sięgają już 11-latkowie, którzy dzięki temu, że będą lepiej zbudowani, chcą poprawić swoją pozycję w środowisku. Irytują się, gdy zamierzone efekty nie przychodzą tak szybko, jakby chcieli, dlatego niezbędne wydają im się inne rozwiązania. Marek unika alkoholu, nie pije czarnej kawy, ale nie dlatego, że dba o zdrowie. Jest przekonany, że wyskokowe napoje i kofeina osłabiają skuteczność "supli".
Mój chłopak jest bigorektykiem. Pomocy!
Obsesja na punkcie siłowni wpływa też na relacje z najbliższymi. Trudno namówić Marka na piątkowe wyjście z dziewczyną, jeśli wcześniej nie pójdzie na trening. – Kiedyś moja dziewczyna zapytała mnie, co jest dla mnie ważniejsze – ona czy siłownia. Przez chwilę miałem wątpliwości – mówi. – Niekiedy bigoreksja współwystępuje z zaburzeniami depresyjnymi. Chory jeszcze bardziej oddala się ludzi, gdyż zwykle zaczyna postrzegać kontakty międzyludzkie jako czystą stratę czasu, który mógłby poświęcić na treningi. Granica między dbaniem o kondycję a chorobą jest jednak o wiele cieńsza niż nam się wydaje i kiedy się ją przekroczy, można doprowadzić nie tylko do utraty zdrowia, ale i zaniku jakichkolwiek właściwych relacji z otoczeniem – mówi psycholog Monika Błaszczak. Dużym problemem dla bigorektyka jest presja społeczna i narzucony kanon piękna. Potwierdza to dr Parzelski, uważając, że, choć nie u wszystkich próba znalezienia akceptacji dla swojego wyglądu jest jedną z przyczyn bigoreksji, to można uznać ją za ważny powód uzależnienia od siłowni.
O tym, jak problem bigomanii wpływa na relacje chorego z otoczeniem świadczy liczba for internetowych, na których wymieniają się doświadczeniami partnerki takich mężczyzn. "Mój chłopak brał kiedyś sterydy, ale gdy zaczęliśmy ze sobą być na poważnie, po mojej namowie przestał. Ciągle jednak mówi o swoim wyglądzie, mierzy się i bierze dużo suplementów, przez które źle się czuje. Ćwiczy nawet wtedy, gdy lekarz mu zabrania, bo ma poważne problemy z kręgosłupem. Mówię mu, że wygląda dobrze, ale on i tak zawsze pyta: »czy mi nie spadło?«. I stale przegląda się w lustrze. Okazuje mi uczucia, jednak coraz słabiej, jest bardziej nerwowy. Wygląda na to, że mógłby żyć beze mnie, lecz nie bez siłowni. Na szczęście sam wspomniał, że chciałby o tym porozmawiać, może nawet ze specjalistą, ale jak na razie do żadnego nie poszedł", żali się na forum jedna z internautek. "Mój chłopak jest bigorektykiem. Nie wiem, co mam zrobić. Już nie wytrzymuję. Ciągle prosi mnie, żebym zgodziła się na branie tych >>świństw<<, a ja ciągle nie umiem mu tego zabronić. Grożę zerwaniem, bo mam dość rozmów o siłowni, emocjonalnych huśtawek i braku czasu dla mnie. Mieliśmy 4-miesięczną przerwę w czasie której napchał się anabolikami i teraz ma problemy ze zdrowiem. Szkoda, że nie zdaje sobie sprawy z tego, jak katastrofalne w skutkach może być to, co robi", żali się kolejna z kobiet.
Magda, dziewczyna 27-letniego Łukasza, uważa, że jej chłopak ma ten sam problem. – W domu nie rozmawia o niczym innym, tylko o tym, kogo spotkał dziś w fitness clubie, którą partię mięśni ćwiczył albo ile musi jeszcze przybrać na wadze. Zawsze lubił sport, miał dobrą sylwetkę i chodził na siłownię. Ale od roku chyba przestał sobie radzić ze swoją "pasją", mówi. Łukasz nie lubi rozbierać się przed innymi, trudno namówić go na opalania na plaży, ostatnio nawet wstydzi się własnej dziewczyny, choć co wieczór dokładnie sprawdza, co zmieniło się od ostatniego treningu w jego ciele przed lustrem. – Jest rozdrażniony, nerwowy, kiedy zażartowałam, że chyba zrobiła mu się na brzuchu oponka, skoro podczas seksu wyłącza światło, wpadł w furię – mówi Magda. Nadpobudliwość i agresja cech**e wszystkich bigorektyków, którzy w ten sposób chcą zaakcentować swoją dominację nad innymi.
dechło po rocznym stosowaniu dużych dawek pochodnych testosteronu.
Łukasz lekceważy rady lekarza, który powiedział mu, żeby unikał treningów podczas choroby czy kontuzji. – Kiedyś byłam przeziębiona. Łukasz wrócił późno, leżałam już w łóżku. Powiedziałam, że mam grypę. On nie przejął się moim stanem, tylko poszedł spać do salonu, żebym go nie zaraziła, bo obawiał się, że nie będzie mógł przez to chodzić na siłownię – mówi. Jednak chłopakowi nie straszne są przeziębienia – zdarzało mu się ćwiczyć z gorączką lub bólem gardła. Chorobę traktuje jak przekleństwo, bo wtedy jest słabszy i może wyciskać mniejsze ciężary. Tak jak Marek stosuje rygorystyczną dietę, wierząc, że dobrze dobrany posiłek to połowa sukcesu w walce o masę. – Gotujemy osobno, nie mam dostępu do "mikstur", które przyrządza Łukasz. Rezygnuje też z ulubionych obiadków u mamy – kotlet czy porcja ziemniaków nie wchodzą w grę. Czasem mam wrażenie, że na diecie zna się na lepiej niż ja – dodaje.
Zdrowie czy obsesja?
Bigorektycy ćwiczenia na siłowni traktują nie jako jeden z elementów zdrowego trybu życia, ale drogę do ściśle określonego celu – nienaturalnego rozrostu tkanki mięśniowej. – Bigorektyk, podobnie jak alkoholik, narkoman czy hazardzista stosuje mechanizm wyparcia. Działając pod wpływem społecznej presji – kultu piękności, młodości i sprawności fizycznej – boi się, że kiedy ujawni, że nie umie sprostać oczekiwaniom, jakie stawia świat, zostanie napiętnowany – mówi Monika Błaszczak. Jeden z internautów potwierdza tę tezę. "Trenuję kulturystykę od wielu lat i sam otarłem się o bigoreksję. Uważam, że pokonać bigoreksję można dzięki odpowiedniemu myśleniu: 1. Kulturystyka jest ważna, ale nie może przesłaniać całego świata. 2. Należy okresowo oderwać się – nawet na kilka miesięcy – od treningu ściśle kulturystycznego – nie martwiąc się kształtem ciała. 3. Nie zaniedbując zdrowego stylu życia, należy na pewien czas znaleźć zainteresowania inne niż kulturystyka. 4. Można zająć się czasowo zupełnie inną dyscypliną sportu, która zrelaksuje!". Zdaniem psychiatry Moniki Konopczak chorzy zazwyczaj nie podejmują terapii, ponieważ są przekonani, że ich problemem jest wciąż chuda i nieumięśniona sylwetka, a nie emocje. – Rozwiązania poszukują na siłowni, a nie w gabinecie psychiatry czy psychoterapeuty – dodaje. Warto jednak zamiast zazdrościć rozrośniętym kolegom z siłowni efektów i wzorować się na nich, pomyśleć o tym, że ćwiczenia są jedynie środkiem, a nie celem.
Witaj, przygotowaliśmy kilka tematów które mogą Ciebie zainteresować:

Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów?

sylwia i emil Indywidualne plany dietetyczne i treningowe Sprawdź więcej
Wysłana -
warto przeczytać ?
Wysłana -
Hehe, wiedziałem że to wygląda zniechęcająco

Typowy ''portalowy'' artykuł- niczego z tego nie wyniesiesz, trochę się pośmiejesz, trochę się sfrustrujesz na brak wiedzy autora i ''specjalistów''... więc jeżeli się nudzisz, to warto
Wysłana -
to jednak przeczytam
Wysłana -
Jeżeli komuś się jednak nie będzie chciało, to najlepszy fragment moim zdaniem zaczyna sie od ''dieta i suple'', gdzieś w środku tekstu
Wysłana -
Taki już jest człowiek, jak się w coś wkręci , obojętnie czy to będzie siłownia ,chodzenie na ryby , gry , praca (pościg szczurów) , czy jakiekolwiek hobby , to na każdym z przykładów ,szło by podobnie opisać grupy ludzi i ich priorytety, ach ci psychologowie , psychiatrzy :/ , klientów szukają :)

Zmieniony przez - vitaral w dniu 2012-01-04 13:16:12

Zmieniony przez - vitaral w dniu 2012-01-04 13:18:58
Wysłana -
Leczmy się :D
Wysłana -
Zaplułem ekran jedzeniem kilka razy. Postanowiłem się podzielić ze światem perełkami z artykułu:


(...) Ostatnie oszczędności wydaje na personalnego trenera, pomagającego mu w osiągnięciu wymarzonej sylwetki, która wciąż nie spełnia jego oczekiwań. W ciągu roku może nabrać nawet 20 kg masy mięśniowej dzięki rozmaitym suplementom diety i odżywkom.(...) Fitness club przy jednym z warszawskich hoteli to dla Marka drugi dom. Spędza tu co najmniej 3 godziny 5 lub 6 razy w tygodniu.(...) Marek ma swojego trenera. – Można ćwiczyć 2, 3, 4 lata bez trenera i osiągnie się takie efekty jak podczas regularnych ćwiczeń z instruktorem przez pół roku – dodaje (...)

PANOWI MARKOWI GRATULUJEMY TRENERA

(...) skład odżywek wspomagających przyrost masy mięśniowej umie wyrecytować z pamięci (...)
(...) Miesięcznie na rozmaite suplementy wydaje około 300 złotych. Jeśli ma ochotę na coś słodkiego, sięga po proteinowe lub wzbogacone o guaranę batony. Dlaczego? Bo boi się, że kawałek czekolady musiałby spalać na bieżni przez pół godziny, a ten czas warto poświęcić na walkę z "rozpiętkami" lub "martwy ciąg". (...)
Mają rozrzut.

(...)
Suplementy są niezbędne. Nie bierzesz, nie masz efektu. Myślisz, że ten (Marek pokazuje na umięśnionego 30-latka bez problemu wyciskającego 100 kilogramów w 10 powtórzeniach) robi to na czysto
? (...)
W tym miejscu dosłownie umarłem ze śmiechu.

(...)Ale to nie wszystko – przed snem Marek raczy się koktajlem białkowym, bo wierzy, że to pomoże mu w zbudowaniu mięśni(...)

(...) Naukowcy alarmują, że obecnie skład legalnych środków wspomagających rozrost mięśni przypomina ten, który kiedyś pojawiał się w sterydach. (...)

(...)Według badań w Polsce aż 3% mężczyzn do 20 roku życia stosowało anaboliki, a na polskich siłowniach przyjmuje je ponad 50% ćwiczących. (...)



Dziękuję onetowi za poprawienie mi humoru!


Zmieniony przez - Pandarek w dniu 2012-01-04 14:44:39

Zmieniony przez - Pandarek w dniu 2012-01-04 14:45:06
Wysłana -
Pandarek dzięki :D bo nie chciało mi by się czytać całego.
Specjaliści z Men's health wymiękają przy tych z Onet'u :D
Wysłana -
Najgorsze że sobie przeczyta taki lajk i sie smieje potem z kulturystow nie ogarnijac co tam piszą :D przez takie p******y rodza sie stereotypy itd..
Wysłana -
Pandarek wyciagnales najlepsze kawalki ;)
czytajac tego arta na onecie sie wkrwilem ze mozna takie p******y pisac, nie maja o tym zielonego pojecia. Jak juz ktos dobrze napuisal, po takim czyms, rodza sie pozniej stereotypy.
ahhh wy BIGOREKTYCY :D
pozdro!
Strona 1 z 2
Dodaj odpowiedź