SFD.pl Zdrowie i Uroda

Dodaj odpowiedź

JAK NAMÓWIĆ ALKOHOLIKA NA PODJĘCIE LECZENIA

Wysłana -
JESTEM ZROZPACZONA. KTOŚ Z MOJEJ RODZINY, BARDZI MI BLISKI OD OK.30 LAT PIJE. KIEDYŚ, GDY JESZCZE ZDROWIE POZWALAŁO BYŁ TO WSZELAKI ALKOHOL,A OBECNIE, NA SKRAJU ZDROWIA TEN KTOŚ PIJE TYKO PIWO. ALE SYTUACJA JEST I TAK POWAZNA. STWIERDZONO U TEJ OSOBY MARSKOŚC WĄTROBY, NIELECZONE NADCIŚNIENIE, PROBLEMY Z ŻOŁĄDKIEM, JELITAMI A DO TEGO TA OSOBA JEST STRASZNIE CHUDA I PRAWIE NIC NIE JE!
MA TAKIE OKRESY 2-5 DNI BEZ ALKOHOLU, ALE PO KILKUNASTU DNI SUTO ZAKRAPIANYCH PIWEM (ŻOŁĄDEK ODMAWIA POSŁUSZEŃSTWA I POPROSTU ORGANIZM NIE PRZYJMUJE JUŻ ALKOHOLU).

BARDZO PROSZE O RADY, POMOC.
JAK PRZEMÓWIĆ DO ROZSĄDKU ALKOHOLIKOWI Z TAKIM "STAŻEM" ??
JAK NAKŁONIĆ DO LECZENIA,PSYCHOTERAPII??
JEŚLI TO POTRA DŁUŻEJ,OBAWIAM SIĘ ŻE BĘDZIE W RODZINIE ŻAŁOBA
PODŁAMUJĄ MI SIĘ RĘCE....

Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów?

sylwia i emil Indywidualne plany dietetyczne i treningowe Sprawdź więcej
Wysłana -
Bez współpracy z drugiej strony będzie raczej ciężko, wychodzenie z takich nałogów to lata żmudnej pracy, ale są możliwe.
Meksidol, poczytaj, mega popularny w Rosji, potrafi m.in. całkowicie znieść zachcianki na alkohol.
Wysłana -
hienvn94
JESTEM ZROZPACZONA. KTOŚ Z MOJEJ RODZINY, BARDZI MI BLISKI OD OK.30 LAT PIJE. KIEDYŚ, GDY JESZCZE ZDROWIE POZWALAŁO BYŁ TO WSZELAKI ALKOHOL,A OBECNIE, NA SKRAJU ZDROWIA TEN KTOŚ PIJE TYKO PIWO. ALE SYTUACJA JEST I TAK POWAZNA. STWIERDZONO U TEJ OSOBY MARSKOŚC WĄTROBY, NIELECZONE NADCIŚNIENIE, PROBLEMY Z ŻOŁĄDKIEM, JELITAMI A DO TEGO TA OSOBA JEST STRASZNIE CHUDA I PRAWIE NIC NIE JE!
MA TAKIE OKRESY 2-5 DNI BEZ ALKOHOLU, ALE PO KILKUNASTU DNI SUTO ZAKRAPIANYCH PIWEM (ŻOŁĄDEK ODMAWIA POSŁUSZEŃSTWA I POPROSTU ORGANIZM NIE PRZYJMUJE JUŻ ALKOHOLU).

BARDZO PROSZE O RADY, POMOC.
JAK PRZEMÓWIĆ DO ROZSĄDKU ALKOHOLIKOWI Z TAKIM "STAŻEM" ??
JAK NAKŁONIĆ DO LECZENIA,PSYCHOTERAPII??
JEŚLI TO POTRA DŁUŻEJ,OBAWIAM SIĘ ŻE BĘDZIE W RODZINIE ŻAŁOBA
PODŁAMUJĄ MI SIĘ RĘCE....



Szczerze..? No nijak... narkoman/alkoholik musi sam zrozumieć co robi i chcieć to odstawić. Wszelkie przymusy, nakazy, zakazy, groźby, prośby niewiele dają. Przykre, ale prawdziwe i zarazem smutne. Ale taka jest rzeczywistość.
Wysłana -
Trzeba pozwolić alkoholikowi całkowicie upaść:
- jeśli alkoholik trafi do szpitala z poważnym stanem zdrowia
- rozwód
- całkowicie odcięcie się rodziny, spędzanie osobno świąt itp

Prośby, nakłaniania do psychoterapii czy jakichś tam leków raczej nic nie dadzą. Trzeba być bezwzględnym oraz ratować siebie, jeśli to możliwe. Tylko jak alkoholik sięgnie dna, to może się zreflektuje.
Wysłana -
ubezwłasnowolnić i na przymusowe leczenie
Wysłana -
Marne szanse.
Wysłana -
Najprawdopodobniej została tylko pomoc instytucjonalna. Wniosek na komisję ds rozwiązywania problemów alkoholowych ale to trwa dużo za długo albo piszesz pismo do prokuratury z wnioskiem o leczenie odwykowe w trybie stacjonarnym, tutaj z racji że to ty wnioskujesz a nie instytucja proces trwa szybciej.
Wysłana -
Cięzko Ci będzie, sam miałem taki przypadek, wiele razy policja była, sąd i nic dopiero jak zdrowie nie pozwoliło to coś drgnęło, pobyty w szpitalach psychiatrycznych itp nic nie dają to samo odwyk jakieś spotkania AA gdzie po spotkaniu chłopaki idą na piwo.
Wysłana -
Nie da się.

Żeby kogoś wyleczyć, ten ktoś musi chcieć się leczyć.

Nawet skierowanie na leczenie odwykowe przez Sąd sprawy nie załatwia.

Po 30 latach ... Trochę za późno.
Wysłana -
Oczywiście, że nie załatwia to sprawy, ale to w takim razie wskazujecie - nie rob nic, bo się nie da. Przecież można jeszcze napisać, że z tej choroby się nie da wyleczyć, a terapie i wszystkie inne uje muje nie przynoszą z reguły żadnych rezultatów, bo tak jest. Ci ludzie, co przy okazji jeszcze stosują przemoc trafiają do zakładu karnego, odbiera im sie prawa rodzicielskie a i tak piją dalej. Z tego wynika, że najlepiej jak by sobie facet takie kuku zrobił, żeby organizm już na dłużej nie mógł przyjmować alko, czyli musi pić więcej i temat rozwiązany.
Wysłana -
Witam.
Na wstępie chciałem powiedzieć, że sam przez to przechodziłem, będąc w matni jakim jest uzależnienie. Od 5 lat szczęśliwie trzeźwieję. Ani "staż" picia, ani zdrowie, ani groźby, namowy, prośby, etc mało dadzą czynnemu alkoholikowi jeśli on sam nie zauważy problemu i nie będzie chciał żyć trzeźwo. Największym problemem może okazać się zderzenie z rzeczywistością ale tą "trzeźwą". Alkoholik porusza się w zamkniętym kręgu, błędnym kole - głęboko w to wierząc, że jest w stanie sam.....kiedy tylko będzie chciał przestać pić..... a to nie jest takie proste bez wsparcia i "pomocy". Co ja mogę napisać z mojego wychodzenia z tego bagna, to nie oceniaj tylko spróbuj skontaktować go z nie pijącym alkoholikiem, taką osobą która z nim porozmawia, która poradziła sobie i utrzymuje trzeźwość i najlepiej żeby ta osoba była godna zaufania. Osoba w czynnym ciągu alkoholowym (a w takim jest bliska Tobie osoba) ma obawy i możesz spróbować z nim podejść na meeting AA, podejść do kogoś z prowadzących i poprosić o rozmowę z Twoją osobą bliską (nie będzie wówczas skrępowana). Możesz spróbować z namówić na leczenie które jest moim zdaniem bardzo ważne... Jedno jest pewne, że nie masz bezpośredniego wpływu, tylko pośredni a może się okazać, że Twoje wysiłki nic nie dadzą. Powodzenia.
Strona 1 z 3
Dodaj odpowiedź