Siłacze i kulturyści jedzą dużo białka – wiadomo! Mięśnie zbudowane są z białka, więc – aby rosły w siłę i masę – potrzebują go dużo. Długo myśleliśmy o białkach pokarmowych li tylko w kategoriach materiałów budulcowych. Białka zbudowane są z aminokwasów; trawienie spożytych białek rozkłada je do aminokwasów, które - wchłaniane i transportowane z obiegiem krwi - trafiają do tkanek, dostarczając cegiełek do budowania własnych białek organizmu. Od pewnego czasu wiemy jednak, że białka pokarmowe znacznie szerzej penetrują nasz metabolizm. Wszystko zaczęło się bodaj od obserwacji białka serwatkowego... Karmienie zwierząt tym produktem dawało efekt w postaci większego gromadzenia białek w organizmie, niż wynikałoby to z samej ich wartości budulcowej. Obserwacje te zdawały się pokazywać, że białko serwatkowe działa podobnie do leków anabolicznych, zatrzymujących białka w organizmie i tworzących dodatni bilans białkowy. Gdy udoskonalono narzędzia badawcze – potwierdzono tę tezę niektórymi doświadczeniami... Przywołajmy w tym miejscu może tylko pracę Hulmiego z 2009 roku, gdzie autor udowodnił, że białko serwatkowe aktywuje szlaki sygnałowe takich hormonów anabolicznych, jak np. insulina, IGF-1 czy testosteron, biegnące poprzez dobrze znany kulturystom enzym – kinazę mTOR – zawiadującą wiązaniem poszczególnych aminokwasów w złożone struktury białkowe (translacją); ostatecznie więc, że działa podobnie do tych hormonów, zwiększając produkcję i gromadzenie białka we włóknach mięśniowych, i rozmiary mięśni.

Wszystkie te obserwacje wskazywały jednoznacznie na białko serwatkowe jako na znakomity produkt spożywczy, ułatwiający rozwój masy i siły mięśniowej sportowcom z dyscyplin siłowych i sylwetkowych. No i faktycznie – odżywki białkowe, oparte na białku serwatkowym, stały się od pewnego czasu ulubionym dodatkiem dietetycznym wszystkich atletów.

Popyt stymulował podaż, tak że w chwili obecnej rynek suplementów sportowych oferuje tony białka serwatkowego.

Jednocześnie popyt na białka serwatkowe wzrósł wykładniczo w innym rynku – farmaceutycznym; chodzi tutaj o odżywki dla niemowląt i jedną konkretną frakcję białka serwatkowego – alfa laktoalbuminę – posiadającą niezwykle wysoką wartość odżywczą dla noworodków, z uwagi na strukturalne i składowe podobieństwo do białka mleka ludzkiego.

W związku z tym – niektórzy producenci surowca odciągają samą alfa laktoalbuminę i sprzedają ją za grube pieniądze firmom farmaceutycznym, oferując resztę frakcji za niższą cenę producentom odżywek dla sportowców.

Ostatecznie mamy więc na rynku suplementów sportowych niejako dwie klasy odżywek wysokobiałkowych opartych o serwatkę: pierwszą – zawierającą pełne białko serwatkowe i drugą - zawierającą frakcje białek serwatkowych, pozbawione alfa laktoalbuminy.

Ta sytuacja zainicjowała dyskusję na temat przydatności alfa laktoalbuminy dla atletów... Jeżeli ma ona jakieś szczególne znaczenie dla rozwoju kulturystycznej formy – to odżywki pierwszej klasy są lepsze, jeżeli nie – to te z drugiej klasy mogą być równie dobre. Dlatego też w tym miejscu wniosę drobny głos do całej tej dyskusji: spróbuję przedstawić wam, Drodzy Czytelnicy, co do tej pory ustalili w niniejszym temacie naukowcy...

(...)

Czy alfa laktoalbumina posiada wartość dla rozwoju kulturystycznej formy i czy powinna być nieodłącznym składnikiem diety każdego atlety...? Nie chcę w tej kwestii formułować kategorycznych wniosków! Powyżej przedstawiłem suche fakty, ale interpretację faktów wolę pozostawić ocenie Czytelników...

http://www.perfectbody.pl/DIETA-I-SUPLEMENTACJA/1/818/ALFA-LAKTOALBUMINA-bialko-dla-atlety.html