sforcia
bialutki -

antek098
Jak obejrzałem dokument co dodają do chleba, ogólnie te modyfikowanie pszenicy itp to stronię od tego dość mocno. Już w sumie ponad 2 lata.
Nabiał - no niestety, potrafią dodawać xenoestrogeny, podobnież jest z tłustym mięsem, choć tu nawet gorzej, bo dosłownie te syntetyczne estrogeny oraz toksyny zjada się wraz z tkanką tłuszczową zwierzęcia. No generalnie masakra. To już nie to samo mięso co kiedyś. :(

Widzę, że z treningiem podchodzisz typowo kulturystycznie do tematu, bo FBW Ci się przejadł. A może to nie kwestia samej metody a po prostu uniemożliwianie pełni potencjału treningu? Bo rozumiem, że walczysz o sylwetkę stąd te cardio czy dodatkowe interwały. A gdyby to trening sam w sobie był interwałem?



Antek - apropo jedzenia, to można mówić i mówić.
Ja nie jestem zupełnym przeciwnikiem czy pszennego chleba czy też nabiału.
W teorii wszystko jest dla ludzi i naprawdę można dostać dobrej jakości produkty, ale to wymaga trochę chęci.
Jednym będzie szkodził nawet domowy wypiek, a innych to nie ruszy
nie można dać się zwariować, ani popadać ze skrajności w skrajność.

A co do trening, to w sumie nie wiem dlaczego mój poprzedni dziennik jest niedostępny - czy któryś z Modów mógłby kuknąć? - to tam były rozpiski jakie miałam treningi

Ale moje treningi poprzednie czyli ten FBW - to nie do końca był takim zwykłym FBW, były też dni specjalizacji, a poza tym praktycznie same łączone ćwiczenia, czyli z reguły coś na górę i coś na dół. Krótkie przerwy, liczone tempo itp.

Po prostu taką formą jestem zmęczona psychicznie i potrzebuję po prostu najzwyklejszy najprostszy trening
Aczkolwiek i tak trochę mieszam. Po prostu robię tak, żeby mi pasowało.

A te interwały czy cardio, nic mi od nich nie będzie złego, patrząc na to, że nie robiłam takiej ilości cardio praktycznie wcale przez poprzedni 1,5 roku.

Wierzcie mi czy nie, ale ta bieżnia to dla mnie nawet przyjemność



Zmieniony przez - sforcia w dniu 2017-06-23 15:21:29


Wiadomo, co do jedzenia. Raz na kilka-kilkanaście tygodni można sobie na coś pozwolić większego.

Co do treningu : często widzę właśnie jak ludzie podchodzą kulturystycznie do sprawy, dbają o pompę mięśniową, potem wprowadzają różne metody treningowe a ich celem jest bycie fit. Dla mnie to trochę droga naokoło. Samo przesiadywanie na siłowni przy ujemnym bilansie kalorycznym w ilości do 1,5h a czasem 2h jak niektórzy robią, wliczając w to ich cardio jest szalenie deprymujące. Sami sobie dokładają stresu. Dla mnie taką formą najprostszego treningu o jakim piszesz jest np 3 ćwiczenia złożone ze stosunkowo dużymi ciężarami by napędzać się metabolicznie, bez żadnych przerw wypoczynkowych przy określonej liczbie ruchów w każdym ćwiczeniu, dopiero po zakończeniu takiej gigantserii krótki odpoczynek i kolejna runda. Sama przyjemność być na siłowni 15-20 minut i ciągle czuć ten głód treningu, tą motywację.
Wierzę, że cardio teraz to dla Ciebie przyjemność, odskocznia od samej siłówki i w rzeczy samej tak powinno być. Samą siłownią przez wiele lat treningu człowiek się może zanudzić, wypalić psychicznie.