sfd logo sfd sklep ikona SKLEP z odżywkami

SFD.pl Odchudzanie i forma po męsku

Dodaj odpowiedź

[ART] IIFYM - czy naprawdę to takie złe wyjście?

Wysłana -


Zanim zaczniecie wierzyć i ślepo ufać osobom, które mówią Wam a raczej nachalnie wmawiają, że nie ma innej metody jak jeść w 100% zdrowo czy clean (co znaczy clean?).
Czy;
Od zjedzenia jednej białej bułki podziurawią się wam jelita (pomimo tego, że jesteście zdrowi).
Po snickersie na pewno będziecie mieli zawał (pomimo tego, że nie macie problemu z układem krążenia).
Po owocach (fruktozie) będziecie mieli Insulinooporność (pomimo tego, że jesteście wysportowani).
A po mleku urosną wam kopyta (pomimo tego, że dobrze tolerujecie laktozę ) - przeczytajcie te kilkanaście zdań.

Pragnę na wstępie zaznaczyć, że ja dietetykiem nie jestem.
Ba.
Prawdziwego dietetyka (aka LukaszK czy Tadziu ) na oczy nie widziałem.
Tyle tylko jak pokazuje życie na podobnym poziomie jest 99% osób, które ogłaszają się, czy promują jako trenerzy personalni lub dietetycy.
Większość z nich dietetykiem nie jest.
Nie była i nie będzie.
No chyba, że kurs tygodniowy online można uznawać za świadectwo mówiące, że ktoś jest owym dietetykiem.
Jeśli tak, to ja jestem prawdziwym dietetykiem.
Nawet do sześcianu, bo takich kursów mam 3 (....czy 4*).

( * - z tym że dla mnie to tylko papierek- w żadnym wypadku wyznacznik).

Pragnę zaznaczyć również, że nie namawiam Was do zmiany przekonań, poglądów, czy do jedzenia rzeczy które nie możecie jeść, czy tym bardziej do objadania się.
NIE!

Jeśli komuś pasuje spożywanie dzień w dzień,cały tydzień, miesiąc, rok,dwa czy 10 , kilku produktów, jeśli go taka jałowa i monotonna dieta cieszy - bo inaczej się tego nazwać nie da - to niech sobie tak je.
Tylko niech siebie nie oszukuje i niech nie oszukuje innych.
Wmawiając sobie / czy innym - że taka dieta , kiedy wie co zje nie tyle dzisiaj czy jutro, ale nawet i za dwa miesiące na 4ty posiłek- pasuje i smakuje.
Kiedy tak nie jest.
A czesto tak nie jest.

Ale w końcu czego się nie robi dla świetnego wyglądu?

......ha!

I tu Was mam.
Tego akurat - jedzenia na siłę produktów których nie znosicie- nie musicie robić.
A już na pewno nie jeśli ktoś Wam każe tak jeść.

Choć zawsze będę to zaznaczal.
Jeśli komuś taki styl życia odpowiada czy nie przeszkadza latanie wszędzie z plastikowymi pudełkami z żarciem- jego wybór, jego życie.
Mnie nic do tego.

Mi jest tylko tyle do tego - że to nie sposób dla każdego!
I nie ważne czy to amator,średnio zaawansowany , czy może ktoś się przygotowuje do zawodów.

Ja tylko po raz kolejny chce pokazać, że jest inna metoda niż jedzenie 5x dziennie tego samego.

Chcę pokazać że:
Dieta może być dostosowana do Was.
Wy nie musicie się dostosować do niej.
Dieta może być tak skomponowana, aby nie stanowiła żadnego problemu, w żadnej sytuacji, nigdy.

Dom, praca , szkoła, Lotnisko, urodziny, urlop , święta......itd.

I to jest do zrobienia.
Trzeba tylko chcieć.
Trzeba tylko otworzyć się na pewne rzeczy.
I trzeba tylko - pewne rzeczy- zrozumieć.

Btw
Jest jedna osoba na forum, która od etapu ważenia i ucinania pół liścia salaty gdy ważyła za dużo , przeszła do etapu kiedy je sobie chleb biały z Nutella,czy burgera na mieście, lub kanapki na lotnisku.


Kilka rzeczy jest pewne:
Jedzenie w 100% cLean.
Unikanie każdego rodzaju produktów, które choć odrobine są przetworzone.
Bazowanie i planowanie swojego jadłospisu na kilku produktach - NIE JEST JEDYNĄ METODĄ!

To jest pewne.

Do niczego nie nakłaniam.
Pragnę dać tylko kilka kontrargumentów na te argumenty, które często pojawiają się u przeciwników IIFYM.

Lecz;
Każdy ma wolną wolę.
Każdy wybiera sam.

Zanim zaczniecie czytać poniższy tekst , proponuje wczytać się w cześć pierwszą.
Tam omówione były główne aspekty metody IIFYM:
http://www.sfd.pl/t1006473.html

Należy zapamiętać na samym wstępie kilka istotnych spraw.
Nie sugerować się tym co piszą ludzie, którzy z IIFYM nigdy nic do czynienia nie mieli.

1. Kcal to nigdy nie będzie kcal / kcal nie jest równa kcal.
Kcal z białka nigdy nie będzie równa kcal która pochodzi z węglowodanów.
Kcal z węglowodanów nigdy nie będzie równa kcal z tłuszczy.
Kcal z tłuszczu nigdy nie będzie "oddziaływać" tak samo jak ta sama kcal z białka.
Itd.

Jakim cudem można sądzić co innego?


2. Nie liczy się tylko makro.
Tak, makro jest najważniejsze.
Ale sprawą nadrzędną jest dostarczenie witamin, minerałów i błonnika w odpowiednich zakresach.

Te dwa aspekty są nadrzędne.
Nie tylko kcal i jedzenie syfu (jak cześć osób błędnie uważa).




I)
Będąc na IIFYM nie zbudujesz mięśni.
To najszybsza metoda, aby się zalać na masie lub spieps*yc redukcje.

Naprawdę?
Dieta nie jest niczym strasznym.
Zwłaszcza taka dieta, kiedy mamy do wyboru nieograniczona ilość produktów.
To tylko ludzie robią z tego czarna magię. A to ciężkie nie jest.
Trzeba tylko się przestawić i .........w końcu samemu spróbować. Bo najwięcej krytykują ci którzy nigdy tego nie spróbowali.

Na masie bywa różnie.
Tam jest plus kcal lub spory plus lub bardzo spory plus.
A sam plus kcal powoduje różne problemy.
Od gromadzenia tłuszczy zapasowego zaczynając.
A co za tym idzie, na pogorszeniu zdrowia kończąc.

Więc jeśli już coś powoduje wzrost zatłuszczenia - to nie IIFYM.
Tylko zbyt duża ilość kcal.
Voila!

Nawet Pathyk to wie.

Za to mając minus kcal?
Albo mając spory minus?

Jakim cudem można się "zalać" mając minus 600 czy 1000kcal?

Niech ktoś mi to wytłumaczy!
To jest mój pierwszy (1) argument.

Niech znajdzie się osoba, która mi wytłumaczy że osoba młoda i zdrowa (!) Nie otyła już na samym początku- przytyje.




II)
Na IIFYM nie jesteś w stanie być FIT/ mieć formy startowej.

Formę pewnie da się zrobić ale na ile ?
W sensie jedząc tylko 100% przetworzonej szamy. Bez witamin i minerałów czy błonnika. Z zerowa gęstościa odżywcza.
Po pierwsze dla osoby myślącej i dbającej o swoje zdrowie- nie tylko formę- to jest nierealne!

Ale czysto teoretycznie załóżmy że jest .
To kiedy- dostarczając 100% śmieci, mając braki witamin i minerałów- organizm zacznie się buntować?
I czy skutki uboczne nie będą większe niż radość z jedzeniem iajac tylko syfu?

Z tego prostego powodu nikt o zdrowych zmysłach imo nigdy nie będzie jadł 100% syfu. A to chyba najważniejszy argument ludzi którzy krytykują iffym.

To jest argument numer 2.
Czy Ci co najbardziej krytykują IFFYM próbowali IFFYM?
Nie wydaje mnie się.
Więc jakim cudem - się pytam - można krytykować coś co się zna tylko z opowiadań?

Formę pewnie da się zrobić jedząc tylko syf z McDonalda.
W końcu było głośno o pewnym nauczycielu z USA czy UK, który zgubił wiele kg jedząc tylko w McDonald.
Więc tak da się i jest to udowodnione.

Tadaaaaa.

Ale zakładając ile jest m.in. soli ,tłuszczów utwardzanych, alergenów, czy ogólnie chemii w takich produktach to szybciej czy później na zdrowiu musi się odbić. Niekoniecznie musimy zejść dwa tygodnie po rozpoczęciu takiej diety.
Ale chociażby problemy z trawieniem które wystąpią bankowo. Czy problemy z całym układem trawiennym , wzdęcia/gazy / problemy skórne/ problemy z wątroba czy innymi narządami. Kończąc- albo dopiero zaczynając? - na zespole metabolicznym.




III)
Iffym powoduje pogorszenie stanu zdrowia.

Może jakieś badania na potwierdzenie tej tezy?
czy może jest to oparte na obserwacji otyłych grubasów ze stanów.
IIFYM osoby wysportowanej i zdrowej = dieta przeciętnego grubasa z USA czy uk (czy nawet z Polski).
Przecież chyba na tym polega iffym?
Na jedzeniu śmieci?
Tylko śmieci?
Z tym że jedni jedzą go ograniczone ilości i cały czas kontrolują.
Druga grupa je w każdym momencie dnia.
Bez żadnej kontroli.

Badania?
Bo takich badań nie ma.
Nie ma żadnych badan które mówią ze zjedzenie batona czy płatków kukurydzianych powoduje uszczerbki na zdrowiu. Coś Łukasz kiedyś wspominał o jakimś badaniu. O dziurawych jelitach po pieczywie. Ale jakby to była prawda to moja 90letnia babcia musiała by mieć 90par jelit na wymianę.

Bull shit.

Ba.
Ja jestem w stanie przytoczyć kilka (lub wiele) badań, czy też analiz osób które stosowały jałowa dietę.
Jakie mieli braki.
Jakie choroby.
Jakie problemy z zdrowiej i z psychika.
Bo tego jest pełni.
Bo od lat nic się nie zmienia.
Pełno osób które tak się odżywiają. Więc pełno jest też przypadków klinicznych.

To jest argument numer 3.
Badania mówiące o szkodliwości włączenia do diety nie 100 , nie 70 i nie 50% uważanych za niezdrowe produkty ( tylko nadal się pytam które produkty nie niezdrowe ? I dla kogo ? Dla jakiej grupy osób?) a 10 czy 20%.
Pragnę zaznaczyć że np. dla ludzi stosujących peleo te produkty będą inne.
Dla vegan inne.
Dla ludzi na optymalnej inne.
Dla ludzi na diecie bezglutenowej inne.
Itd.
Czyli które są tak naprawdę niezdrowe ?

TAKICH BADAŃ NIE MA!



IV)

Jałowa dieta a trwanie w tej diecie i pękniecie balonu.
Bo on zawsze pęka.
I nie ważne czy to pro czy amator.
Pęka zawsze.
Taka jest nasza natura.
Natura zwierzęcia.
Czasami po tygodniu, czasami po miesiącu czy dwóch. Lub po pół roku.
I co wtedy ?
Wtedy jest jedno wielkie boom i tygodniowe BINGE EATING (obgadania się).

Wiec wtedy już wszystko jest w porządku?
Czyli wtedy już można?
Trzymać jałowo miskę, jeść w 100% cLean.
A co tak naprawę robimy ?
HODOUJEMY W SOBIE I UTRWALAMY NIEZDROWE RELACJE Z ŻYWNOŚCIĄ (!)

Jeden Baton czy garść cziriosow jedzonych codziennie jest bee.
Za to jedzenie po miesiącu trzymania diety- a nawet nie jedzenie a obżeranie się - jest już w porządku?

I tutaj jest mój kolejny argument.
Argument numer 4.

Ci ludzie- którzy krytykują iffym- nie rozumieją że właśnie dzięki spożywaniu wszystkich produktów ( w granicach zdrowego rozsądku!) buduje się zdrowe relacje z żywnością.

Z kolei bazowanie na 4 czy 5 produktach - wprost przeciwnie.

Co myśli nasz mózg po roku, dwóch, czy 10 latach takiej diety?
Myśli sobie że taki keczup nie mogę zjeść, bo to przecież żywność przetworzona.
Jedząc tylko i wyłącznie kilka produktów nie robimy nic innego jak utrwalamy takie podejście do diety.
Które ani jest jest zdrowe.
A na pewno nie jest życiowe.

Co w przypadku jakiś okazji?
Urodziny?
Święta?
Wakacje?
Latamy wszędzie ze swoimi pudełkami z ryżem i kurczakiem?
Do końca życia?
Czy za każdym razem jak jemy kawałek pizzy i gałkę lodów to mamy wyrzuty sumienia?

Nie chce pisać kto w takiej sytuacji ma lepiej.
Osoba która codziennie nie ma żadnych zakazów i może zjeść na co ma ochotę.
Czy osoba która bazuje na ryżu/ jaglaku i gotowanej piersi z kury?

Kto ma zdrowe relacje z żywnością?

Osoba która przez pół swojego życia je maksymalnie 5 produktów myśląc że cała reszta produktów to zło.
Czy osoba która je wszystko (w rozsądnych ilościach).



V) Istota problemu.

Nie wiem skąd to się bierze.
Po części jestem w stanie zrozumieć ludzi którzy całe życie stosują taką dietę i są kompletnie zamknięci na inne metody.
Beton ciężko skruszyć.
Jestem w stanie zrozumieć ludzi którzy żyją z utrudniania ludziom życia i układania jałowych diet.
Sprawiania wrażenia że bez dietetyka (jego) nie poradzę sobie.
Uzależniają swoich klientów od siebie.
Na wiele sposobów.
Poprzez zakazy.
Nakazy.
Szczątkowe informacje.
Niedomówienia.
Wprowadzanie w błąd.
Itd.

Skoro 99%osób którzy kupują diety nie wie nawet co oznacza etykieta z makro na opakowaniu.

Ale takim sposobem tworzy się błędne koło.
Jaki ma być uczeń skoro jego "mistrz" myśli co myśli?
Jakie mają być efekty jest stosowana jest dewiza
100% albo nic.

Nie ważne że to Jasiu amator?

Ale nie jestem w stanie zrozumieć osoby które nie są związane z tym sportem a chcą po prostu być fit/czy to dla nich hobby / czy może chcą się trochę poruszać.

Lenistwo?
Po części pewnie tak.

Ale w dzisiejszym świecie?
Gdzie i formacje mamy na wyciągnięcie ręki?
Wystarczy tylko chcieć.
Ale czasami i to jest za dużo.
Usiąść i poczytać.
Lepiej zapytać "fachowca".

Czy może po prostu bardziej modne jest być takim super extra eco sreko (i wpierd*lac potajemnie batony w pracy) czy po prostu zjeść sobie na co ma się ochotę z czystym sumieniem?
Uważam że jest teraz moda na bycie czy jedzenie cLean.
Epoka wszystkich mediów społecznych.
Followers ów.
Laików
Etc.

A jak 99% osób nie ma pojęcia o diecie i widzi kogoś kto wygląda lepiej niż przeciętny Jasiu czy Kasia (lecz też pojęcia o diecie nie mają) ale jedzą jałowo tj. Super clean - to co taki Jasiu czy Kasia sobie myśli?
Myśli sobie " Że też tak musi".
To jedyny sposób.
Jak zje kolejnego batona to chyba naprawdę umrze, bo coś ja po ostatniej sztuce serce kulo...........


Zostawiam Was z tym.
Niech każdy sobie sam odpowie na czym ma polegać dieta.
Zwlaszcza dieta osób które uprawiają ten sport rekreacyjnie.
Czy to ma być praca?
Czy ma wyglądać tak samo jak osoby która przygotowuje się do startów?
Czy też musi mieć tyle wyrzeczeń?

W imię czego?

Nie ma ani jednego racjonalnego wytłumaczenia dlaczego nasza dieta ma się opierać tylko i wyłącznie na kilku produktach.
Po za tym chyba tylko że ktoś kiedys sobie coś wymyślil.
Reszta go/ich naśladuje.

Myśląc na zasadzie
"Skoro taka dieta działa to przecież zwycięskiego składu się nie zmienia".
No niby nie.
Ale przy braku zmian takie osoby nigdy nie będą miały pewności że coś da się zrobić lepiej.
Szybciej.
Mniej drastycznie.
Czy po prostu bardziej życiowo.

Zapamiętajcie sobie jedną rzecz;
TO DIETA MA BYĆ DLA WAS - NIE WY DLA DIETY.
DIETA MA SIĘ DOSTOSOWAĆ POD WAS - NIE WY DO NIEJ.

Nic nie musicie.
Za to wszystko możecie.







Zmieniony przez - solaros w dniu 2017-03-03 00:43:32

Zmieniony przez - solaros w dniu 2017-03-03 00:57:13

Zmieniony przez - solaros w dniu 2017-03-03 01:02:04

Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów?

sylwia i emil Indywidualne plany dietetyczne i treningowe Sprawdź więcej
Wysłana -
Sorry za literówki. Jutro jak siądę na kompa to zrobię z tego poprawny artykuł. Pisałem na telefonie i połowy nie widzę czy autokorekcja robiła za mnie.
Wysłana -
Mhmm przyszła chwila bym włączył się do dyskusji w/w tematu.

Nigdy nigdzie się nie udzielałem w dziennikach czy na forum, jedynie można powiedzieć , że byłem pasożytem ponieważ pochłanianem wiedzę śledząc różne dzienniki z całego forum...

Ale do rzeczy...

Do autora, od dnia w którym natknąłem się na Twój "kontrowersyjny" dziennik śledzę go na codzien, odmienił całkowicie moje podejście do diety oraz normalnego funkcjonowania. Takich jak Ty to naprawdę ze świeczka szukać, ale żeby szukać trzeba chcieć ! Chwała Ci za to co robisz dla siebie i innych bo na pewno wiele osób mogłoby Ci podziękować za uświadomienie , że dieta nie kończy się na ryżu z kura ed..."Bo to nie zaleje Cię" a "owoce to zło" nie mówię jak "zabójczy gluten" jest.

Ale wróćmy na temat IIFYM !

Nasze codzienne życie ma opierać się na wyrzeczeniach i poświęceniach bo tak trzeba by wyglądać fit i czuć się zdrowo.... bullshit !
Każda osoba która zaczyna myśleć by coś ze sobą zrobić ma przed sobą najstraszniejszy koszmar...DIETA ! KONIEC z tym , tamtym , 0 tego , nigdy więcej ...Bla bla bla ...Tak tak sobie wmawiamy (hueh byłem jedna z takich osób do momentu ) ale robiąc to, popełniamy największy błąd , ponieważ z psychologicznego punktu wygląda to tak im bardziej się czegoś wyrzekamy tym bardziej nas do tego ciągnie... Palenie papierosów ? Odstawić alkohol ? Z paczkami też tak jest , dokładnie tak samo !

No ale... Jak tu stosować dietę która opiera się na tylko nieprzetworzonych ,eko , naturalnych produktach...No tak ale co w dzisiejszych czasach jest nieprzetworzone ? Heh chyba woda , choć i tak nie wiemy co dokładnie w niej jest ...

Nazywam się Paweł, mam 19 lat , ten ziomek , bardzo znany kulturysta i dietetyk z internetu mówił żeby schudnąć trzeba jeść tylko pełnowartościowe posiłki , najlepiej 75g kaszy, 175 g kurczaka i trochę brokuła nie więcej niż 200g ! ...tak, może w tym trochę racji być... Mówił żeby to jeść 5 razy dziennie , codziennie, przez 4 miesiące ... I tu powinna zapalić się nam kontrolka ? Ale czy to musi być tylko to , zawsze to samo ?

I zaczynamy szukać i czytać... A na kogo najczęściej patrzymy? no oczywiście na najlepszych, na tych co mają najwięcej lajków , followersow etc...I co tam widzimy ... Twaróg to zło ! Kasza kasza i kasza ! ( Wcale nie pije do mojego ulubieńca z tych tematów )...

Będąc w młodym wieku chłoniemy taką "wiedzę" , ale nie wiem czy wiedzą to można nazwać czy "niewiedza" ...

Czasy się zmieniają lecz myślenie pewnych ludzi nigdy się nie zmieni , walka z wiatrakami... nie nauczymy starego psa nowych sztuczek , tak samo nie przekonamy pewnych osób iż czasy rygorystycznych diet i życie jak asceta odchodzą MAŁYMI kroczkami w zapomnienie ...

Czasy się zmieniają...Dostęp do informacji z dnia na dzień staje się coraz większy ... Ale... Trzeba szukać, trzeba pomyśleć ! Trzeba zadać pytanie, zastanowić się !

Dostęp do ogromnej wiedzy jest dosłownie na wyciągnięcie ręki ! Wystarczy chcieć. Wyszukujemy coś, sprawdzamy na własną rękę , wyciągamy wnioski ! Na tym właśnie polega IIFYM !


Boimy się próbować czegoś nowego , nie sprawdzonego , odmiennego, bo jak tak można ? No... Najwidoczniej można !

Każdy z nas ma swój rozum i myśli ...Jeżeli myśli...

Badania mówią że jedzenie aspartanu zwiększa ryzyko zachorowań na raka...Tak ale jedzenie w ilościach kilogramowych!

Wszędzie znajdzie się jakieś ale ! Ale właśnie trzeba wszędzie zachować rozum i znać słowo kluczowe UMIAR !

Artykuły tego typu , wiedza która jest darmowa! i na wyciągnięcie ręki bywa czasem mało popularna... Aczkolwiek... Coraz więcej ludzi zaczyna zadawać pytania , zastanawiać się ... Niektóre osoby trafiają właśnie na ten wątek ! Nie tylko ja, mogę się założyć się dziesiatki tysięcy ludzi zmieniło podejscie do diety trafiając na IIFYM !

Wystarczy chcieć.
Wysłana -
Najlepszy artykuł jaki kiedykolwiek czytałem o IIFYM. Świetna robota!
Wysłana -
Nie nazwałbym tej pracy artykułem, bardziej są to rady czy wskazówki by spojrzeć na sposób żywienia ciut inaczej.., wszystko napisane bardzo motywująco by spróbować właśnie tak żyć Także ludzie ryż i kura to bzdura


Zmieniony przez - Leon_ee w dniu 2017-03-02 19:59:14
Wysłana -
Trochę jeszcze dodałem. Wiec można przeczytać jrszcze raz ;) Plus trochę błędów poprawiłem ale całość sprawdzę na kompie.........jak odpale kiedyś kompa.
Miałem zrobić coś w rodzaju TIPS ,kilka zdań- ale w sumie wyszło bodajze 12 stron a4 w sumie

heh


Zmieniony przez - solaros w dniu 2017-03-03 01:05:30
Strona 1 z 1
Dodaj odpowiedź